Pochwała Juliana

Ammianus Marcellinus

Kiedy zrządzeniem losu te wydarzenia toczyły się w świecie rzymskim, cesarz, już po raz ósmy będąc konsulem, powołał w Wiennie cezara do grona mężów konsularnych. Ten bowiem pchany wewnętrzną potrzebą marzył o zgiełku bitewnym i wyrzynaniu barbarzyńców. Przygotował już także połączenie w całość kawałków rozbitej prowincji, jeśli tylko mu pozwoli szczęśliwy powiew fortuny. Ponieważ wielkie dzieło naprawy, jaką dzięki swemu męstwu i szczęściu przeprowadził w Galii, przewyższa liczne i mężne dokonania dawnych Rzymian, przedstawię tu kolejno poszczególne jego czyny oraz wprawię w tym celu w ruch – oby tylko to starczyło – wszystkie środki mego, miernego zresztą, talentu. Cokolwiek zaś powiem nie będzie to jakiś zręcznie wyrażony fałsz, lecz czysta prawda historyczna, oparta na niepodważalnych świadectwach, choć będzie dotykała dość blisko materii panegirycznej.

Wydaje się bowiem, że temu młodzieńcowi, od samej kołyski w znakomitym domu aż do ostatniego tchnienia, towarzyszyła jakaś zasada godnego życia. Tak wielkimi czynami zajaśniał w czasie wojny i pokoju, że pod względem roztropności uważany był za drugiego Tytusa, syna Wespazjana, a co się tyczy pełnych chwały wypraw wojennych, bardzo przypominał Trajana; był łagodny jak Antoninus Pius, w poszukiwaniu zaś prawdziwej i doskonałej wiedzy dorównywał Markowi Aureliuszowi, z którym współzawodniczył też, jeśli chodzi o czyny i postawę moralną. Autorytet Tulliusza Cycerona poucza, że „wzniosłość wszystkich wielkich nauk zachwyca nas, tak jak zachwyca nas wysokość drzew, a mniej interesują korzenie i pnie”. Tak oto pierwociny tego wspaniałego talentu były wówczas przesłonięte wieloma chmurami, choć powinny być raczej przedkładane nad wiele późniejszych znakomitych czynów. Albowiem młodzieniec ten od najwcześniejszych lat wychowywał się w spokojnym cieniu Akademii, podobnie jak Erechteus w ustroniu Minerwy, i stamtąd, a nie z wojskowego namiotu został wyciągnięty na pole walki. Powalił na ziemię Germanię i przyniósł pokój nad Ren toczący swoje chłodne wody – bądź przelał krew królów pałających żądzą mordu, bądź skuł kajdanami ich ręce.

Total votes: 2520