Prawdziwe słowo cz. 6

Celsus

księga VI

Niech zatem starożytni uczeni wyłożą swoje nauki tym, którzy potrafią je zrozumieć, a Platon, syn Arystona, niechaj tak mówi w jednym ze swoich listów na temat najwyższego dobra: Najwyższe dobro nie jest rzeczą dającą się ująć słowami; lecz z długotrwałego obcowania z nim, nagle, jakby pod wpływem przebiegającej iskry, zapala się w duszy światło. Gdybym miał to przeświadczenie, że sprawy te dadzą się w należyty sposób przedstawić w piśmie szerokiemu ogółowi, albo też w ustnych naukach, czyż byłoby dla mnie piękniejsze zadanie w życiu od tego, ażeby pisać o tych, tak zbawczych, prawdach dla ludzi i ażeby wszystkim oświetlić istotną naturę rzeczy?

Platon za pomocą pytań i odpowiedzi oświecał on umysły swoich uczniów, [podczas gdy chrześcijanie] poszukują naiwnej wiary.

[jak nauczał Platon tylko bardzo niewielu ludzi może poznać dobro] ponieważ w innych wywołałoby to niezasłużoną wzgardę dla tych spraw, wbiłoby w pychę i napełniło próżnością czczych wyobrażeń o sobie, że oto zdobyli już szczyty wiedzy. Platon, stwierdziwszy to, nie opowiada jednak o cudach, ani nie zamyka ust temu, kto chce się dowiedzieć, co zostało obiecane, nie każe też od razu wierzyć, że Bóg jest właśnie taki, że ma takiego właśnie Syna, który zstąpił z nieba i rozmawiał z nim.

Pisze Platon Zamierzam przedstawić teraz te sprawy nieco obszerniej. Być może, że w świetle tych wywodów jaśniej się zarysuje to, co mówię obecnie. Istnieje bowiem rozumowanie oparte na prawdziwych przesłankach zwalczające każdego, kto by się ważył poruszać w piśmie choćby najdrobniejsze zagadnienie z zakresu tych spraw. Rozumowanie to już i poprzednio niejednokrotnie przeze mnie było wyłożone, niemniej jednak trzeba, jak się zdaje, przedłożyć je teraz na nowo. Każdy poszczególny przedmiot posiada trzy przedstawienia, na których wiedza o nim bezwarunkowo opierać się musi; czwartym jest właśnie ona — owa wiedza o przedmiocie. Jako coś piątego należy przyjąć to, co jest samym przedmiotem poznania i rzeczywistą istotnością. Pierwszym więc jest nazwa, drugim określenie, trzecim obraz, czwartym wiedza.

Popatrz, Platon uprzednio stwierdził, że tych spraw nie można wyrazić słowami, aby jednak nie sądzono, że szuka ucieczki w rzeczach niesprawdzalnych, wyjawia powód tej trudności: może bowiem nic daje się ująć w słowa.

Platon ani się nie przechwala, ani nie kłamie, nie twierdzi przecież, że odkrył coś zupełnie nowego, albo że przybył z nieba, ażeby coś objawić, lecz mówi otwarcie, skąd się o tym dowiedział.

[Oni zaś mówią] uwierz, że ten, o którym ci mówię, jest Synem Bożym, choćby został haniebnie spętany i poniósł surową karę, choćby wczoraj i przedwczoraj na oczach wszystkich haniebnie spędzał czas. Jedni zatem przedstawiają tego, inni zaś innego, a jedni i drudzy wygłaszają to samo, z góry przygotowane zdanie: Uwierz, jeżeli chcesz być zbawiony, albo odejdź; cóż więc mają zrobić ci, którzy naprawdę chcą być zbawieni? Czy mają wróżyć za pomocą rzutu kostką, do kogo się zwrócić i komu się powierzyć?

[Mówią, że] mądrość ludzka była głupstwem w obliczu Boga. O przyczynie tej nauki już mówiłem. [I to jednak mniemanie zaczerpnęli i przerobili z pism filozofów greckich; przytoczmy Heraklita: ] Ludzki sposób postępowania nie opiera się na określonych regułach mądrości, boski zaś opiera się na nich, oraz: Głupi człowiek uczy się od demona tak jak chłopiec od mężczyzny , [a Platon w swej Obronie Sokratesa powiada: ] Bo ja, obywatele, przez nic innego, tylko przez pewnego rodzaju mądrość takie imię zyskałem. A cóż tam za mądrość taka? Taka może jest i cała ludzka mądrość! Doprawdy, że tą i ja, zdaje się, jestem mądry.

[Oszuści owi] uciekają w popłochu przed ludźmi, którzy z uwagi na swe wykształcenie nie dają się oszukać, wabią zaś w pułapkę prostaków.

Ich nauka o pokorze pochodzi ze źle zrozumianego następującego miejsca Praw Platona: Bóg, który, jak głosi stare orędzie, początek, koniec i środek dzierży wszelkiego istnienia, prostą zmierza drogą w swym zgodnym z przyrodzonym porządkiem rzeczy wieczystym obrocie. Towarzyszy mu zawsze sprawiedliwość, gardzicieli prawa bożego mścicielka. Trzyma się jej ten, kto chce wieść szczęsny żywot i podąża w jej ślady, maluczki i skromny .

Jezus mówiąc o bogaczach: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego, zinterpolował następujące słowa Platona: Wyróżniać się cnotą i bogactwem równocześnie nie jest możliwe.

[w pismach ich tak zwanych mędrców nie ma nic godnego uwagi. W porównaniu z nimi czyż pisma Platona nie powinny pierwej uchodzić za spisane pod natchnieniem Bożym? Na przykład taki ustęp]

Do Króla wszechrzeczy odnosi się wszystko i ze względu na Niego jest wszystko, i to jest praprzyczyną wszystkiego, co piękne. Do Wtórego odnoszą się rzeczy wtóre, a do Trzeciego trzecie. Dusza zaś ludzka rwie się do tego, aby się co do nich dowiedzieć, jakimi są, patrząc na to, co jest jej pokrewne, lecz żadna z tych rzeczy jej nie zadowala. Jeżeli chodzi o owego Króla i o to, o czym mówiłem, to z pewnością nie ma w nich niczego takiego.

Chrześcijanie, źle zrozumiawszy naukę Platona, pysznią się swoim nadniebnym Bogiem i wynoszą się ponad niebo Żydów.

[zgodnie z poglądem Platona droga dusz z ziemi ku niebiosom i z niebios na ziemię wiedzie przez planety]

Wzmiankę na ten temat znajdujemy w naukach perskich, a zwłaszcza w misteriach odprawianych przez Persów ku czci Mitry. Zawierają one symbol dwóch sfer niebieskich — sfery gwiazd stałych i sfery planet, przez które przechodzi dusza. Symbol ten przedstawia się następująco: Jest to drabina zawierająca siedem bram, a na jej szczycie jest umieszczona ósma brama; bramy te są wykonane kolejno z ołowiu, cyny, spiżu, żelaza, brązu, srebra i złota. Uważają, że pierwsza brama należy do Kronosa (Saturna), a ołów symbolizuje powolność tej planety, druga do Afrodyty (Wenus), symbolizowanej przez jasność i miękkość cyny, trzecia — twarda, spiżowa — do Zeusa (Jowisza), czwarta do Hermesa (Merkurego), albowiem żelazo, tak jak Hermes, wytrzymuje wielkie trudy oraz nadaje się do handlu i jest używane do różnorakich prac, piąta — nietrwała i zmienna, bo zbudowana ze stopu — do Aresa (Marsa), szósta, srebrna, do księżyca, a siódma złota, do słońca, albowiem metale te imitują barwę księżyca i słońca.

Gdyby ktoś po wyjaśnieniu tajemnic chrześcijańskich zestawił je z perskimi misteriami i zechciał je porównać, pojąłby różnicę, jaka zachodzi między nimi.

Pisarze kościelni, wspominają też o jakiejś pieczęci . Tego, który posiada pieczęć, nazywa się Ojcem, ten zaś, kto jest znaczony pieczęcią, zwany młodzieńcem i Synem, odpowiada: Zostałem namaszczony białym olejkiem z drzewa życia. Siedmiu aniołów, stoi z jednej i z drugiej strony duszy umierającego ciała: jedni nazywają się aniołami światła, drudzy — aniołami władczymi, a władcą ich jest przeklęty bóg.

Według ich wyobrażeń taki jest właśnie Bóg i dlatego godny przekleństwa, złorzeczył wężowi, że który dał pierwszym ludziom rozeznanie dobra i zła.

I tak Boga Mojżesza, Boga, który nadał ludziom spisane przez Mojżesza Prawo, nazywają przeklętym Bogiem. Cóż może być głupszego, cóż bardziej szalonego niźli ta głupia mądrość? Jakiż błąd popełnił Prawodawca żydowski? Jakże to, uznajesz stworzenie świata, Jego dzieło, i Prawo żydowskie, interpretując je, jak twierdzisz, alegorycznie, wbrew woli, bezbożniku, chwalisz Stwórcę świata, który udziela Żydom łask, który obiecał im, że rozszerzy ich naród aż po krańce ziemi i wskrzesi zmarłych z ciałem i krwią, który zsyłał natchnienie prorokom, a jednocześnie Go znieważasz? Kiedy Żydzi przypierają cię do muru, przyznajesz, że czcisz tego samego Boga co oni; kiedy jednak okazuje się, że nakazy twojego nauczyciela, Jezusa, różnią się od przykazań Mojżesza, prawodawcy żydowskiego, zamiast Niego i Ojca szukasz innego Boga.

[Wracając do owych siedmiu demonów-władców pierwszy demon ma postać lwa, drugi byka, trzecim jest demon-płaz wydający groźne piski, czwarty demon ma postać orła, piąty demon ma głowę niedźwiedzia, szósty ma głowę psa, siódmy ma głowę osła] niektórzy ludzie przemieniają się w demony i jedni stają się lwami, inni bykami, a jeszcze inni wężami, orłami, niedźwiedziami albo psami.

Oni wykładają jeszcze inne zagadnienia, cytują słowa proroków, opowiadają o kolistych sferach, o strumieniach kościoła ziemskiego i obrzezania, o potędze płynącej z jakiejś dziewicy imieniem Prunikos, o żywej duszy, o niebie zamordowanym dla życia, o ziemi zabitej mieczem, o wielu ludziach zabitych po to, by żyli, o śmierci, która zostanie usunięta ze świata wówczas, gdy umrze grzech ziemski, o ciasnej drodze, która stąd w dół prowadzi, i o bramach samorzutnie otwartych. Jest tam drzewo życia, jest tam zmartwychwstanie ciała za sprawą drzewa; dlatego, sądzę, że ich nauczyciel został przybity do krzyża, a z zawodu był cieślą. Gdyby jednak przypadkiem został strącony ze skały, wtrącony w przepaść albo uduszony sznurem, gdyby był szewcem, kamieniarzem czy kowalem, wówczas w niebie byłaby skała życia, kamień zmartwychwstania albo sznur nieśmiertelności, kamień szczęścia, żelazo miłości lub święta skóra. Czy starucha opowiadając dzieciom bajki przed zaśnięciem nie wstydziłaby się mówić takich bredni?

I to jeszcze budzi zdumienie w ich nauce, że między strefami nadniebnymi umieszczają również dwa okręgi opatrzone napisami: „mniejszy” i „większy”, i odnoszą je do Ojca i Syna.

[Ci, co uprawiają magię i sztuczki czarnoksięskie i wymieniają jakieś barbarzyńskie imiona demonów] postępują oni tak samo jak ci, którzy dokonują sztuczek i wywołują duchy w obecności ludzi nie zdających sobie sprawy z tego, że inaczej brzmią imiona demonów po grecku, a inaczej po scytyjsku. Jak poświadcza Herodot, u Scytów Apollo nazywa się Gongosyros, Posejdon Tagimasades, Afrodyta Argimpasa, a Hestia Tabiti.

Czy muszę wspominać tych wszystkich, którzy uczyli przebłagalnych pieśni, zaklęć odwracających nieszczęścia, wtajemniczali w obrzędy oczyszczalne, nauczali wykonywać rzeźby i posągi demonów, mówili o szatach, liczbach, kamieniach, roślinach, korzeniach i innych przedmiotach zawierających rzekomo leki przeciw truciznom?

[Muzyk egipski, niejaki Dionizjos, z którym kiedyś rozmawiałem, powiedział mi, że czarnoksiężnicy posiadają wielki wpływ na ludzi prostych i zdemoralizowanych, nie mogą natomiast wcale wywrzeć wpływu na filozofów, którzy zajmują się zdrowymi dociekaniami.]

[Zeusa do Hery: ] Czy nie pamiętasz już tego, jakeś zawisła na niebie
Kiedym ci nogi kowadłem — jedną i drugą — obciążył,
Race obwiązał łańcuchem złotym, a ty wśród eteru
I chmur wisiałaś? Pomimo wzburzenia bogowie Olimpu
Pomóc nie mogli ci — wszyscy. Gdym tylko kogo doścignął,
Zaraz go z niebios wysokich ciskałem na ziemię, gdzie spadał
Prawie bez życia
.

[Słowa Zeusa zwrócone do Hery są słowami, które Bóg wypowiada do materii, i oznaczają, że Bóg połączył i uporządkował za pomocą odpowiednich więzów materię, która na początku była rozproszona, oraz że demony, które okazały zuchwałość wobec niej, strącił za karę z nieba. W takim sensie rozumiał słowa Homera Ferekides, gdy mówił]W dole, poniżej pustej ziemi jest Tartar, którego pilnują córy Eoreasza, Harpie i Thyella (Nawałnica), a Zeus strąca tam bogów, jeśli który dopuści się zuchwalstwa. [Podobne znaczenie ma przepiękny peplos Ateny, który wszyscy mogą oglądać w czasie procesji podczas Panatenajów]. Oznacza on, że jakiś nieskalany i niezrodzony demon panuje nad zuchwałymi mieszkańcami ziemi.

[Tymczasem u chrześcijan] Syn Boży doznaje krzywd od diabła i poucza nas, abyśmy byli wytrwali wobec udręk, jakie diabeł nam gotuje. Jakże to śmieszne! Powinien raczej, jak mi się zdaje, ukarać diabła, a nie grozić ludziom, których ów oszukał.

Powiem teraz, skąd przyszło im do głowy mówić o Synu Bożym: starożytni nazywali Synem Bożym i półbogiem ten świat, który pochodzi od Boga. Zaiste, bardzo podobni do siebie są ci dwaj synowie Boga! Również i opis stworzenia świata, rzecze, jest bardzo naiwny [podobnie jak opis stworzenia człowieka] Mojżesz i prorocy, którzy zostawili pisma potomnym, nie zdawali sobie sprawy z natury świata i ludzi i głosili wielkie brednie. [gdy Bóg prosił]Niech się stanie światłość [...] Ale przecież z pewnością Bóg nie otrzymał światła skądś z góry, tak jak ci, którzy przypalają swoje świece od świec sąsiadów. Jeśli zaś był jakiś przeciwnik najwyższego Boga, jakiś przeklęty Bóg, który czynił to wbrew jego woli, czemu Bóg pożyczył mu światła?

Nie będę teraz mówił o stworzeniu i o zagładzie świata, nie będę mówił o tym, czy świat jest niestworzony i niezniszczalny, stworzony, ale niezniszczalny, czy też na odwrót.

[Powiadają] Duch Boży unosił się nad wodami [czyli Duch najwyższego Boga był obecny w rzeczach sobie obcych potem zaś okazuje się, że to, co zostało źle stworzone przez jakiegoś innego stwórcę wbrew Duchowi Wielkiego Boga, a Bóg pozwalał na to wymagało zniszczenia. Wielki Bóg pożyczył zatem Stwórcy Ducha, a potem żądał zwrotu.] Jaki Bóg daje cokolwiek, aby potem żądać zwrotu? Domagać się zwrotu czegokolwiek może istota, która czegoś potrzebuje, Bogu zaś niczego nie brak. Dlaczego pożyczając nie wiedział, że pożycza złemu? Dlaczego nie zwracał uwagi na złego stworzyciela, który działał na jego szkodę?

[zarzucają [[Marcjonowi]]...] Czemu potajemnie niszczy jego stworzenia? Dlaczego wdziera się potajemnie, mami i zwodzi? Dlaczego wabi tych, których, jak mówicie, tamten potępił i przeklął? Dlaczego ich porywa jak jakiś handlarz niewolników? Dlaczego uczy uciekać od Pana i od Ojca? Dlaczego sam ich adoptuje bez zgody Ojca? Dlaczego nazywa siebie Ojcem tych, którzy należą do kogo innego? Zaiste, wspaniały to Bóg, który pragnie być Ojcem przeklętych przez kogo innego grzeszników, nędzników i, jak sami mówią, śmieci! Wspaniały to Bóg, który nie może pochwycić i ukarać spiskującego przeciw niemu przeciwnika, którego sam wypuścił!

[Skoro jak niektórzy chrześcijanie twierdzą ten świat nie jest dziełem jakiegoś innego, obcego Boga] Jeśli to wszystko jest jego dziełem, to w jaki sposób Bóg stworzył zło? Jakże, nie potrafi przekonać i napomnieć? Jakże, żałuje, że stworzył niewdzięcznych niegodziwców, gani własne dzieło, nienawidzi, grozi i niszczy własne dzieci? Albo może oddala je gdzieś z tego świata, który sam stworzył?

Tym większą naiwnością jest dzielenie stworzenia świata na poszczególne dni, bo przecież dni wówczas nie było. Jakże mogły istnieć dni wtedy, gdy jeszcze niebo nie zostało stworzone, gdy ziemia nie została zawieszona w określonym miejscu, a słońce nie krążyło wokół niej? Zastanówmy się raz jeszcze, czy nie osobliwy był ów pierwszy i największy Bóg, który rozkazywał: „Niech się stanie to czy tamto”, ale pierwszego dnia stworzył tylko jedną rzecz, drugiego inną i tak dalej dnia trzeciego, czwartego, piątego i szóstego.

[gdy więc piszą I dokonał Bóg w dniu szóstym dzieła swego, które uczynił; i spoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które sprawił. I pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym, bo w tym spoczął od wszelkiego dzieła dniu swego, które stworzył Bóg i wykonał] Bóg więc jest podobny do jakiegoś marnego rękodzielnika, zmęczonego i potrzebującego święta dla odpoczynku. Nie ma słuszności w powiedzeniach, że pierwszy Bóg męczy się, wykonuje jakąś pracę rękami albo rozkazuje. Bóg nie ma ani ust, ani głosu. Bóg nie posiada niczego, co znamy. Bóg nie stworzył człowieka, aby człowiek był jego obrazem, albowiem Bóg nie jest podobny ani do człowieka, ani do żadnej innej istoty. Bóg nie posiada kształtu albo koloru, również ruch [nie jest jego właściwością]. [..] z niego wszystko. Boga nie można określić słowami.

Jakże zatem poznam Boga? Jak nauczę się drogi wiodącej do Niego? Jakże mi Go pokażesz? Zasłaniasz oczy moje ciemnością i nic nie widzę wyraźnie. Gdybyś wyprowadził kogoś z ciemnicy w miejsce bardzo jasne, nie mogąc znieść blasku promieni sądziłby, że jego wzrok został zepsuty, osłabiony, że został oślepiony.

[chrześcijanie odpowiadają: ] Ponieważ Bóg jest wielki i niepojęty, tchnął Ducha swego w ciało nam podobne i zesłał na ziemię, abyśmy mogli Go słuchać i uczyć się od Niego.

W poglądzie, iż Bóg jest Duchem, nie różnią się od stoików greckich, którzy nauczają, że Bóg jest duchem przenikającym wszystko i wszystko w sobie zawierającym.

Jeżeli Syn jest zesłanym przez Boga Duchem w ludzkim ciele, to sam Syn Boży nie może być nieśmiertelny. [niektórzy chrześcijanie sądzą, że nie Bóg, ale Syn jest Duchem] Duch nie ma bynajmniej takiej natury, która by mogła trwać wiecznie. Bóg musi na nowo przyjąć do siebie Ducha; wynika stąd, że Jezus nie może zmartwychwstać z ciałem, albowiem Bóg nie przyjąłby na powrót Ducha, którego wydał z siebie, gdyby ten był splamiony naturą ciała. Jeżeli Bóg chciał zesłać swego Ducha, czyż musiał tchnąć go w łono kobiety? Potrafił przecież stworzyć ludzi, mógł zatem i dla swego Ducha ulepić ciało i nie umieszczać go w tak nieczystym miejscu. Gdyby Duch zstąpił wprost z nieba, wszyscy by w niego uwierzyli.

[Marcjon przeczy, że Jezus został zapowiedziany przez proroków] Po czym można by było poznać, że Synem Bożym jest ten, który doznał ogromu cierpień, gdyby to nie zostało przepowiedziane?

[Z tego wynika, że mamy dwóch Synów Bożych: Syna Boga Stworzyciela i Syna Boga marcjonitów; toczą zapewne walki obydwaj Ojcowie, jak walczące przepiórki, ale ostatecznie, jako że są słabi starością i już otępiali zaniechali wzajemnych walk i pozwolili walczyć swoim Synom.]

Skoro Duch Boży znajdował się w ciele, powinno się ono wyróżniać spośród innych ciał wzrostem, pięknem, siłą, głosem, dostojnością albo wymową; nie jest bowiem prawdopodobne, żeby osoba, w której tkwi jakaś cząstka bóstwa, nie różniła się od innych. Tymczasem ciało Jezusa, jak mówią sami chrześcijanie, nie wyróżniało się niczym, było małe, niepiękne, pospolite. Skoro Duch Boży znajdował się w ciele, powinno się ono wyróżniać spośród innych ciał wzrostem, pięknem, siłą, głosem, dostojnością albo wymową.

Poza tym, jeżeli Bóg zbudzony z głębokiego snu, jak Zeus w komedii, zapragnął wyzwolić rodzaj ludzki od nieszczęść, czemu w jedno tylko miejsce zesłał tego, którego wy nazywacie Duchem? Powinien raczej jednakowo tchnąć Ducha w różne ciała i rozesłać je po całym świecie. Komediopisarz, który chciał wywołać śmiech w teatrze, napisał, że Zeus przebudziwszy się ze snu posłał Hermesa do Ateńczyków i Spartan; czy nie widzisz, że postępujesz śmieszniej od niego głosząc, że Syn Boży został posłany do Żydów?

[ludem bardziej natchnionym przez Boga byli Chaldejczycy, Egipcjanie, Persowie, mieszkańcy Indii]

[naród Żydów niebawem wyginie] Bóg, który wie wszystko, nie wiedział, że posyła Syna swego do złych i grzesznych ludzi, którzy go umęczą.

Total votes: 253