Prawdziwe słowo cz.2

Celsus

medium_celsus-aulus-cornelius.jpg[Żyd kontynuuje: ] Ziomkowie moi, jakiej doznaliście krzywdy, że porzuciliście prawo waszych przodków? Dlaczego daliście się omamić przez tego, z którym przed chwilą rozmawiałem, i w śmieszny sposób oszukani porzuciliście nas, aby zmienić nazwę swego wyznania i odmienić tryb życia? Wczoraj i przedwczoraj, gdy ukaraliśmy tego, który was omamił, odstąpiliście od ojczystego Prawa. Jakże to, wywodzicie swoje pochodzenie z naszych świętych Pism, a skoro tylko poczyniliście postępy, pogardzacie nimi, choć poza naszym Prawem nie potraficie wskazać żadnego innego źródła swej nauki? Jeśli bowiem ktoś wam przepowiedział, że Syn Boży istotnie przybędzie do ludzi, to tym kimś był prorok nasz i naszego Boga.

[Żyd: nauczając o zmartwychwstaniu umarłych, o sądzie Bożym, nagrodzie dla sprawiedliwych i o ogniu czekającym niesprawiedliwych] chrześcijanie nie uczą tu o niczym nowym.

[Sam] Jezus przestrzegał wszystkich zwyczajów żydowskich, a nawet składał ofiary w obecności Żydów. [Tym bardziej więc] nie należy wierzyć w Niego jak w Syna Bożego. [Jeśli tak o sobie mówił] Jezus głosił wielkie kłamstwa. Tym, którzy chcą być oszukiwani, można by wskazać wielu ludzi podobnych do Jezusa

wyznawcy Chrystusa zarzucają Żydom, iż oni nie uwierzyli w Jezusa jak w Boga. Jakże to my, którzy głosiliśmy wszystkim ludziom, że przybędzie od Boga pogromca niesprawiedliwych, znieważyliśmy Go, gdy już przybył? Dlaczego znieważyliśmy tego, którego głosiliśmy? Czy po to, żebyśmy większą od innych ponieśli karę? [Ale] jakże mieliśmy uważać za Boga kogoś, kto — pomijając zarzucane mu występki — nie spełnił żadnej swej obietnicy, a gdyśmy go zdemaskowali, potępili i skazali na karę śmierci, ukrywał się i sromotnie uciekał, aż został wydany przez tych, których nazywał swymi uczniami? Przecież gdyby był Bogiem, nie powinien był uciekać ani pozwolić się schwytać i uwięzić, a przede wszystkim nie powinien zostać opuszczony i zdradzony przez ludzi, którzy z nim obcowali, którzy byli wtajemniczeni w jego sprawy osobiste, którzy uważali go za swego mistrza i uznawali za Zbawiciela, Syna i wysłannika najwyższego Boga. Oskarżyliśmy go, dowiedliśmy mu winy i skazaliśmy na karę śmierci. Żaden dobry wódz ani przywódca wielkich zastępów nigdy nie został zdradzony; podobny los nie przypadł w udziale żadnemu zbrodniczemu hersztowi rozbójników ani prowodyrowi bandytów; tymczasem zdradzony przez swych poddanych Jezus nie sprawował władzy jak dobry zwierzchnik, a oszukawszy swych uczniów nie zyskał u nich nawet takiej sympatii, że użyję tego słowa, jaka należała się przywódcy bandy złoczyńców.

uczniowie Jezusa nie mogli zataić kompromitujących faktów z Jego życia, ponieważ były one dobrze wszystkim znane; dlatego też postanowili głosić, że Jezus z góry wszystko przewidział.

Uczniowie zapisali to wszystko o Jezusie, aby usunąć wszelkie podejrzenia, świadczące przeciw niemu. To tak, powiada, jakby ktoś mówiąc o kimś sprawiedliwym, świętym i nieśmiertelnym opowiadał o jego zbrodniach, występkach i śmierci, mimochodem dodając, że wszystko to zostało przez niego przepowiedziane. Przecież nie twierdzicie, że bezbożnym ludziom wydawało się tylko, że Jezus cierpiał, lecz szczerze przyznajecie, że cierpiał naprawdę. Skąd więc pewność, że on to przepowiedział?

{ Jakże trup może być nieśmiertelny? }

Jaki bóg, demon albo rozsądny człowiek przewidując nieszczęścia, jakie mają mu się przytrafić, nie próbowałby ich uniknąć, gdyby oczywiście mógł, lecz biernie poddawał się przewidzianym nieszczęściom? Gdyby Jezus przepowiedział, kto go zdradzi i kto się go wyprze, czyż nie lękaliby się go jak Boga i nie baliby się wyprzeć go i zdradzić? Tymczasem uczniowie zdradzili Jezusa i wyparli się Go nie troszcząc się wcale o Niego. Jeżeli narażony na knowania człowiek przeczuje je i wyzna to swym wrogom, ci porzucają swe zamysły i wystrzegają się ich. A zatem to, co się stało, stało się nie dlatego, że zostało przepowiedziane, bo to jest niemożliwe; jeśli więc się stało, to mamy dowód, że nie zostało zapowiedziane; jest bowiem rzeczą zupełnie niemożliwą, aby zdradzili i wyparli się ludzie, którzy zostali napomnieni.

[Mówicie, że] przepowiedział to jako Bóg, a więc przepowiednia musiała się niewątpliwie spełnić. A więc swych własnych uczniów i proroków, z którymi wspólnie spożywał posiłki, Bóg doprowadził do tego, że stali się bezbożnikami i zbrodniarzami, gdy tymczasem powinien wyświadczać dobrodziejstwa wszystkim ludziom, a zwłaszcza swym najbliższym towarzyszom. Nie zdarzyło się nigdy, by zaproszony do stołu biesiadnik spiskował przeciw swemu gospodarzowi; czyż więc człowiek zasiadający przy jednym stole z Bogiem mógł knuć zdradę Boga? I, co jest jeszcze większą bzdurą, sam Bóg knował przeciwko swym współbiesiadnikom, czyniąc ich zdrajcami i bezbożnikami! Jeżeli tak postanowił i jeśli doznał krzywdy spełniając wolę Ojca, to jasne, że to, czego doznał dobrowolnie, nie było dlań ani przykre, ani bolesne, bo był przecież Bogiem i postępował wedle swych chęci. Dlaczego więc głośno biada i lamentuje, dlaczego modli się, by go ominął strach przed śmiercią, mówiąc tak jakoś: Ojcze, czy może odejść ode mnie ten kielich? Kłamiecie i nie potraficie w sposób przekonywający ukryć swych kłamstw. Niektórzy chrześcijanie, niczym ludzie, którzy po pijanemu działają na własną zgubę, zmienili trzy, cztery czy więcej razy oryginalny tekst Ewangelii i sfałszowali go, aby mieć odpowiedź na stawiane zarzuty.

Chrześcijanie powołują się na proroków, którzy przepowiedzieli wszystko, co się tyczy Jezusa. Z większym prawdopodobieństwem można odnosić proroctwa do tysięcy innych ludzi, niż do Jezusa. Prorocy twierdzą, że ten, który ma przyjść, jest wielkim władcą, panem całej ziemi, wszystkich narodów i wojsk. Nie zapowiedzieli jednak takiego nikczemnika. Nikt nie przedstawia Boga i Syna Bożego za pomocą takich poszlak, wykrętów i tak marnych świadectw. Albowiem jak słońce, które oświetla wszystkie rzeczy, najpierw samo się ukazuje, tak też powinien uczynić Syn Boży.

[Chrześcijanie] posługiwali się sofizmatami twierdząc, że Syn Boży jest własnym Słowem Boga. Głoszą, że Słowo jest Synem Bożym, ale nie przedstawiają czystego i świętego słowa, lecz nędznego człowieka, ubiczowanego i przybitego do krzyża. Jeśli zatem Słowo jest według was Synem Bożym, to my się z wami zgadzamy.

Popełnili zuchwałość ci, którzy wywodzili genealogię Jezusa od pierwszego człowieka i od królów żydowskich. Gdyby żona cieśli pochodziła z tak znakomitego rodu, to wiedziałaby o tym.

Czy Jezus dokonał jakiegoś wspaniałego dzieła, dzieła godnego Boga? Czy dumnie potraktował ludzi, czy drwił i kpił ze swej męki? Sędzia, który skazał Jezusa nie poniósł nawet takiej kary jak Penteusz — dotknięty szaleństwem i rozszarpany na kawałki. [Nic podobnego nie spotkało również tych, co szydzili z niego, zarzucili nań płaszcz szkarłatny, na głowę włożyli Mu wieniec z cierni, a do ręki dali trzcinę]. Jeśli nie uczynił tego wówczas, to dlaczego przynajmniej teraz nie objawia swej boskiej potęgi, nie uwalnia się od takiej hańby i nie wymierza sprawiedliwości tym, którzy poważyli się postąpić zuchwale wobec niego i wobec Ojca? Cóż on mówi, gdy jego ciało zawisło na krzyżu? Czy jego krew jest taka, jaką mają szczęśliwi bogowie? Rzucił się chciwie na żółć i ocet nie umiejąc zapanować nad pragnieniem, które pierwszy lepszy człowiek często znosi cierpliwie.

Jezus, dopóki żył, nie przekonał nikogo, nawet własnych uczniów, a potem został ukarany i poniósł straszną mękę, nie objawił się wolny od wszelkiego zła czy bez zarzutu. Chyba nie powiecie o nim, że nie mogąc przekonać ludzi na ziemi zstąpił do podziemia, aby przekonać mieszkańców Hadesu.

Jeżeli znajdując bzdurne tłumaczenia, za pomocą których zostaliście śmiesznie oszukani, uważacie, że naprawdę Jezus się obronił, to cóż przeszkadza, byśmy za większych i posiadających większą od niego boską moc zwiastunów uważali wszystkich, którzy zostali skazani i zginęli w sposób jeszcze bardziej haniebny? Mógłby kto równie bezwstydnie powiedzieć o bandycie i mordercy, że nie był on bandytą, lecz bogiem: przepowiedział bowiem swoim kamratom, że poniesie taką karę, jaką rzeczywiście poniósł. A więc ci, którzy byli wówczas towarzyszami jego życia, słuchali jego głosu i uważali go za swego mistrza, widząc jego mękę i śmierć ani nie zginęli wraz z nim, ani nie ponieśli śmierci za niego, lecz ze strachu przed karą zaparli się, iż byli jego uczniami; teraz zaś wy umieracie wraz z nim.

Jezus za życia zjednał sobie tylko dziesięciu żeglarzy i godnych pogardy celników, a i to nie wszystkich spośród nich. Za życia sam nie przekonał nikogo, a po śmierci przekonuje wielkie rzesze każdy, kto ma na to ochotę: czyż to nie absurd? Jaki argument skłonił was do tego, byście uznali go za Syna Bożego? [odpowiadacie] Przekonała nas wiedza o tym, że poniósł mękę, aby zniszczyć twórcę zła. Jakże to? Czyż wielu innych ludzi nie poniosło kary, i to nawet bardziej haniebnej? [odpowiadacie] Uważamy Go za Syna Bożego dlatego, że uleczył chromych i ślepych. Jak powiadacie, wskrzesił umarłych.

O światłości i prawdo! On sam, własnym głosem oznajmia otwarcie, jak piszecie, że przybędą do was inni, czyniący podobne cuda źli oszuści, i wymienia jakiegoś Szatana, dokonywającego takich cudów; a zatem sam wyraźnie stwierdza, że owe cuda nie mają boskiego charakteru, lecz są dziełem złych istot. Zmuszony przez prawdę zdemaskował czyny innych i równocześnie oskarżył swoje własne. Czyż nie jest nikczemnością dowodzić na podstawie tych samych uczynków, że jeden jest Bogiem, a inni oszustami? Dlaczego na podstawie tych samych uczynków i powołując się na jego świadectwo mamy innych uważać za gorszych od niego? Sam przecież przyznał, że te cuda nie mają boskiego charakteru, lecz pochodzą od jakichś oszustów i łotrów. I wymienia on jakiegoś Szatana, dokonującego takich cudów. [Tak samo] Mojżesz zmuszony przez prawdę zdemaskował czyny innych i równocześnie oskarżył swoje własne. Co was ostatecznie przekonało? Czy może to, że Jezus przepowiedział, iż po śmierci zmartwychwstanie? Zgoda, załóżmy, że naprawdę to powiedział. Iluż jednak innych ludzi opowiadało o takich cudach po to, by przekonać naiwnych słuchaczy i ciągnąć zyski z oszustwa? Podobno to samo uczynił wśród Scytów Zamolksis, niewolnik Pitagorasa, sam Pitagoras w Italii oraz Rampsinit w Egipcie; ten ostatni, jak mówią, w Hadesie grał w kości z boginią Demeter i otrzymał od niej dar w postaci złotego ręcznika; to samo miał czynić Orfeusz u Odrysów, Protesilaos w Tessalii, Herakles na Tenaron oraz Tezeusz. Trzeba się jednak zastanowić nad tym, czy któryś z nich naprawdę umarł i później naprawdę w tym samym ciele zmartwychwstał. A może sądzicie, słusznie zresztą, że opowiadania innych są bajkami, ale równocześnie uważacie, że tylko wy znaleźliście znakomite i wiarygodne rozwiązanie dramatu: jego słowa wypowiedziane na krzyżu, gdy oddawał ducha, trzęsienie ziemi i ciemności? Twierdzicie, że za życia nie pomógł sam sobie, natomiast po śmierci zmartwychwstał i pokazał ślady męki i ręce przebite gwoździami. Któż to widział? Jakaś szalona kobieta, jak mówicie, i może jeszcze ktoś z tej samej bandy oszustów, kto dzięki naturalnym skłonnościom ulegał złudzeniom albo, jak to się często zdarza, miał chorą wyobraźnię, która przedstawiała mu jego własne pragnienia jako rzeczywiste fakty; albo, co jest najbardziej prawdopodobne, chciał tak wspaniałym cudem oszołomić innych i swym kłamstwem pobudzić do działania innych oszustów. Gdyby Jezus naprawdę chciał objawić swą Bożą potęgę, powinien pokazać się swoim prześladowcom, sędziemu i w ogóle wszystkim. Przecież nie bał się już nikogo, skoro umarł i, jak mówicie, był Bogiem; nie po to też został posłany, żeby się ukrywać. Jeżeliby to miało być pomocne dla ukazania jego boskiej istoty, powinien natychmiast zniknąć z krzyża.

Kto więc posłał Jezusa i po co? Jakiż posłaniec, który powinien głosić to, co mu polecono, ukrywa się? Czy wówczas, gdy żył i nikt mu nie wierzył, nauczał wszystkich otwarcie, a skoro zyskał poważny argument dzięki zmartwychwstaniu, ukazał się potajemnie jednej kobiecie oraz swym zwolennikom? W czasie męki nie powinni go widzieć wszyscy, a po zmartwychwstaniu jedna kobieta ale na odwrót. Jeżeli chciał się ukryć, to dlaczego słyszano głos z nieba, który ogłosił go Synem Bożym? Jeśli natomiast nie chciał się ukryć, to dlaczego poniósł mękę i umarł? [Skoro] Jezus przez swoją mękę chciał nas nauczyć pogardy dla śmierci po zmartwychwstaniu powinien otwarcie wezwać wszystkich do światłości i pouczyć, w jakim celu zstąpił na ziemię.

To wszystko wydobyliśmy przeciwko wam z waszych pism i nie posłużyliśmy się żadnym innym świadectwem: sami bowiem wpadacie we własne sidła.

O Najwyższy i Niebieski, jaki Bóg przebywający między ludźmi nie zyskuje wiary, zwłaszcza gdy ukazuje się tym, którzy spodziewają się jego przybycia? Dlaczego nie zostaje rozpoznany przez tych, którzy oczekiwali go od dawna?

Jezus bardzo łatwo grozi i łaje, ilekroć powiada: Biada wam i Ostrzegam was. Słowami tymi od razu przyznaje, że nie potrafi nikogo przekonać; a nieumiejętność przekonywania nie może być cechą Boga ani nawet cechą mądrego człowieka. Oczywiście, spodziewamy się, że zmartwychwstaniemy w ciele i że będziemy mieli życie wieczne, a przykładem i sprawcą tego będzie Ten, który zostanie do nas przysłany i udowodni, iż dla Boga nie jest rzeczą niemożliwą wskrzesić kogoś wraz z ciałem. Gdzież więc on jest, abyśmy go ujrzeli i uwierzyli? Czy po to przyszedł na świat, byśmy nie wierzyli? On więc, zgodnie ze świadectwem prawdy i z przekonaniem rozumu, był tylko człowiekiem.

Total votes: 266