Prawdziwe słowo cz.4

Celsus

medium_celsus-aulus-cornelius.jpgŻydzi i niektórzy chrześcijanie toczą spór między sobą: jedni twierdzą, że zstąpi jakiś Bóg albo Syn Boży, aby sądzić mieszkańców ziemi, drudzy zaś utrzymują, że ten Bóg już zstąpił. Łatwo dowieść, że spór ten jest w najwyższym stopniu niestosowny. Jakiż cel miałby Bóg, aby tu zstąpić z nieba? Czy po to ma zstąpić Bóg, aby się dowiedzieć, co się dzieje między ludźmi? Czyż więc Bóg nie wie wszystkiego? Wie! Bóg więc wie wszystko i nie naprawia istniejącego stanu rzeczy, nie może go naprawić swą boską mocą? Czy Bóg w swej boskiej potędze nie może naprawić ludzkiego życia inaczej, tylko przez zesłanie kogoś z nieba? Więc Bóg wie wszystko i nie naprawia istniejącego stanu rzeczy, nie może go naprawić swą boską mocą? Mówią, że Bóg osobiście zstąpił między ludzi [a zatem swój tron Bóg porzucił a z przybyciem Boga do ludzi musi się wiązać opuszczenie najwyższego tronu tymczasem] Jeślibyś zmienił tu jakiś najdrobniejszy szczegół, wstrząśniesz i zniszczysz wszystko.

A może Bóg jest zapoznany między ludźmi i sądząc, że jest niedoceniany, pragnie, aby ludzie go poznali, i chce doświadczyć wierzących i niewiernych? Podobnie postępują parweniusze, którzy pragną popisać się swym majątkiem przed ludźmi. Oto do czego prowadzi przypisywanie Bogu ludzkiej ambicji! [Mówią jednak] Bóg nie dla siebie samego pragnie, by ludzie go poznali, ale troszczy się o nasze dobro, gdy daje nam poznać siebie; dlatego ci, którzy go przyjmują, stają się dobrzy i osiągają zbawienie, ci zaś, którzy go odrzucają, objawiają swą nikczemność i zostają potępieni. Jak to? Dopiero teraz, po tylu wiekach, Bóg przypomniał sobie o naprawieniu ludzkiego życia, przedtem zaś wcale się o to nie troszczył? Jasną jest rzeczą, powiada, że mówią bezbożnie i bez szacunku o Bogu. Ponieważ źle zrozumieli tamte nauki, przyjęli, że po wielu latach, po wielu powrotach i połączeniach gwiazd, przychodzi czas na potopy i pożogi; że skoro ostatni potop zdarzył się w czasach Deukaliona, teraz z kolei nadejdzie pożoga. Tu leży przyczyna ich błędnego rozumowania, stąd wywodzi się ich twierdzenie, że Bóg zstąpi jako kat uzbrojony w ogień.

Powtórzmy raz jeszcze nasze rozumowanie, popierając je licznymi dowodami. Nie mówię nic nowego, tylko rzeczy od dawna ogólnie znane: Bóg jest dobry, piękny, szczęśliwy, w najwyższym stopniu piękności i doskonałości. Jeśli zstępuje do ludzi, to musi się zmienić; będzie to zatem przemiana dobra w zło, piękna w brzydotę, szczęścia w nieszczęście, doskonałości w marność. Czyż zechciałby się ktoś w ten sposób zmienić? Zresztą natura, która może się zmieniać i przyjmować nowe kształty, jest śmiertelna, nieśmiertelność zaś polega na ciągłym trwaniu w jednej formie. Bóg zatem nie może się zmieniać w ten sposób. Albo zatem, jak oni twierdzą, Bóg zmienia się, by wejść w śmiertelne ciało (a trzeba powiedzieć, że jest to niemożliwe), albo nie zmienia się, lecz doprowadza do tego, że ci, którzy go oglądają, doznają tylko takiego wrażenia; jeśli tak, to Bóg oszukuje i kłamie. A oszustwo i kłamstwo jest zawsze złem, chyba że posługujemy się nim jak lekarstwem wobec chorych lub szalonych przyjaciół albo używamy go w celu uniknięcia niebezpieczeństwa, które nam zagraża ze strony wrogów. Nikt jednak chory i szalony nie jest przyjacielem Boga; Bóg też nie boi się nikogo do tego stopnia, żeby musiał posługiwać się kłamstwem dla uniknięcia niebezpieczeństwa.Nikt chory ani szalony nie jest przyjacielem Boga

Żydzi więc powiadają, że życie ludzkie jest pełne wszelkiego rodzaju występków, a zatem Bóg musi zesłać kogoś, kto ukarze grzeszników i oczyści świat, tak jak to się stało podczas pierwszego potopu. Chrześcijanie dorzucają do tego inne racje, a więc wydaje się, że chrześcijanie przychylają się do twierdzenia Żydów.

Zburzenie wieży Babel jest podobne do potopu, który wedle wierzeń Żydów i chrześcijan oczyścił ziemię. Historia wieży, opisana w Księdze Rodzaju, nie zawiera żadnego ukrytego znaczenia, ale jest zrozumiała sama przez się... Mojżesz zaczerpnął opowiadanie o wieży Babel i pomieszaniu języków ze zniekształconej baśni o Aloadach. [Opowiadanie z Księgi Rodzaju o Sodomie i Gomorze, miastach zniszczonych ogniem za grzechy ich mieszkańców, Celsus porównuje z historią Faetona.]

Oprócz tego chrześcijanie dorzucają do twierdzeń żydowskich swoje własne racje i powiadają, że z powodu grzechów, jakich dopuścili się Żydzi, Syn Boży został już zesłany, a Żydzi ściągnęli na siebie gniew Boga przez to, że umęczyli Jezusa i podali mu żółci do picia.

[Tak żydzi i chrześcijanie niczym gromada nietoperzy, czy mrówek wypełzających z mrowiska, żab zebranych wokół bagna, robaków zgromadzonych w kałuży i spierających się między sobą o to, kto z nich jest największym grzesznikiem; twierdzą: ] To nam Bóg wszystko odkrywa i przepowiada, to o nas się troszczy i zabiega lekceważąc świat cały, nie zajmując się ruchem gwiazd i wielką ziemią, do nas posyła ciągle swoich wysłanników zatroskany o to, byśmy połączyli się z nim na zawsze. Podobni robakom, które mówią: Bóg istnieje, my zaś zajmujemy drugie miejsce po nim, a jesteśmy zupełnie podobni do Boga. Wszystko jest nam poddane: ziemia, woda, powietrze, gwiazdy; wszystko istnieje dla nas, wszystko jest na nasze usługi. I powiadają dalej te robaki: Ponieważ istnieją między nami grzesznicy, Bóg sam przybędzie albo ześle swego Syna, aby wydać na płomienie niesprawiedliwych, a my będziemy mieli z nim życie wieczne. Łatwiej znieść takie głupstwa, gdy rozprawiają o nich robaki i żaby, niż kiedy mówią tak Żydzi i chrześcijanie.

[Żydzi] byli oni niewolnikami zbiegłymi z Egiptu, lud ten nie dokonał nic godnego pamięci, nie mieli powagi i znaczenia. Żydzi usiłowali bezczelnie wiązać swe pochodzenie z pierwszą generacją czarnoksiężników i włóczęgów, przywodząc na dowód niejasne, dwuznaczne, jakby w cieniu skryte słowa; tłumaczą je ignorantom i głupcom, chociaż przed wiekami nie było sporu w tej sprawie. Nigdy przed wiekami nie było dyskusji, teraz zaś Żydzi spierają się na ten temat z innymi. Żydzi, przycupnąwszy w zakątku Palestyny, niewykształceni i nie mający pojęcia o starożytnych pieśniach Hezjoda i wielu innych natchnionych poetów, ułożyli nieprawdopodobną i pełną ignorancji bajkę o człowieku, którego Bóg własnoręcznie ulepił i nadmuchał, o kobiecie zrobionej z boku mężczyzny, o nakazach Bożych i o wężu, który się zbuntował przeciw nim, o wężu, który obalił przykazanie Boga. Babskie to bajanie i bezbożne, które opowiada, że Bóg był tak słaby, iż nie mógł zmusić do posłuszeństwa jednego człowieka, którego sam stworzył! Opowiadają wreszcie jakąś bajkę o potopie i niezwykłej arce, w której zostały zamknięte wszystkie zwierzęta, o gołębicy i wronie, pełniących funkcje posłańców. Fałszują tutaj i podrabiają mit o Deukalionie. A nie myśleli, jak sądzę, że ta ich bajka ujrzy światło dzienne, lecz po prostu opowiadali ją małym dzieciom. [Biblia mówi o] niezgodnej z naturą i niestosownej w czasie prokreacji, intrygach braci, bólu ojca, oszustwach matek, bogactwach, które zdobył Jakub u Labana. Bóg uczynił swoim dzieciom dary z osłów, owiec i wielbłądów. Bóg dał również studnie sprawiedliwym. [zawiera opowiadanie] wstrętniejsze od zbrodni Tyestesa [o Locie i jego córkach], [zawiera] nienawiść, [którą, żywił wobec Jakuba Ezaw] [opowieść o Symeonie i Lewim, którzy szukali pomsty za gwałt zadany ich siostrze przez syna króla Sychemitów], braciach sprzedających, sprzedanym bracie, oszukanym ojcu.

Sprzedany brat szczodrze obdarował swych braci (którzy go niegdyś sprzedali), gdy głód zmusił ich, aby udali się na handel z osłami. [...] o rozpoznaniu się braci. [Mowa tu o] Józefie, który niegdyś sprzedany jako niewolnik, odzyskał wolność i z wielkim orszakiem powrócił do grobu swojego ojca. To on, czyli Józef, nakazał, aby znakomity i boski lud żydowski, który krzewił się i wzrastał w Egipcie, zmienił miejsce swych siedzib i pasał trzody w pogardzanych okolicach. Najrozsądniejsi między Żydami i chrześcijanami interpretują to alegorycznie. Szukają ucieczki w alegoriach, ponieważ wstydzą się tych opowiadań. Rzekome alegorie spisane na ten temat są szpetne i mają mniej sensu niż mity, albowiem w sposób bezsensowny i naiwny łączą sprawy, które nie mają ze sobą nic wspólnego.

Zapoznałem się z podobnym sporem niejakiego Papiskosa z Jazonem; rozprawa ta zasługuje nie na śmiech, lecz raczej na politowanie i nienawiść. Nie zamierzam więc polemizować z nią, zwłaszcza że cała jej niedorzeczność jest jasna dla każdego, a przede wszystkim dla tego, kto potrafi zdobyć się na cierpliwość, aby ją przeczytać do końca; ja zaś pragnę mówić o tym, o czym poucza sama natura, że Bóg mianowicie nie stworzył żadnego bytu śmiertelnego, że wszystkie jego dzieła są nieśmiertelne, byty zaś śmiertelne są dziełem bytów nieśmiertelnych, że dusza jest dziełem Bożym, natomiast natura ciała jest inna, że dlatego właśnie ciało ludzkie nie różni się niczym od ciała nietoperza, robaka czy żaby. Materia, z której zostały zbudowane ciała, jest jedna, ten sam też tkwi w nich pierwiastek rozkładu. Nierozumne zwierzęta są milsze Bogu niż my i mają prawdziwsze pojęcie Boga. Natura wszystkich wymienionych ciał jest wspólna, odchodzi ona i powraca niezmieniona w określonych przemianach. Nic, co pochodzi z materii, nie może być nieśmiertelne. O tym dosyć, a jeśli kto potrafi słuchać i badać, dowie się więcej.

Nie było, nie ma i nie będzie na świecie ani mniej, ani więcej zła. Jedna jest bowiem i ta sama natura wszystkich rzeczy oraz źródło zła jest zawsze to samo. Niełatwo jest poznać pochodzenie zła człowiekowi, który nie jest filozofem. Ludziom prostym zaś wystarczy powiedzieć, że zło nie pochodzi od Boga, lecz tkwi w materii i mieści się w istotach śmiertelnych. Periodyczne powroty bytów śmiertelnych są podobne do siebie od początku do końca, a w biegu określonych cykli z konieczności przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są zawsze tym samym.

Rzeczy, które się widzi, nie są dane człowiekowi, lecz wszystko powstaje i ginie dla wspólnego dobra i jedno zmienia się w drugie tak, jak to powiedziałem. Bóg nie potrzebuje stosować nowych poprawek. Choćby ci się zdawało, że coś jest złem, to jeszcze nie wiadomo na pewno, czy naprawdę jest złem; nie zdajesz sobie bowiem sprawy z tego, co jest korzystne dla ciebie, dla kogoś innego, dla całego wreszcie świata.

Czy nie jest rzeczą śmieszną, że człowiek zagniewany na Żydów wybił ich wszystkich do nogi i spalił ich miasta, tak że zginęli, a Najwyższy Bóg, jak mówią, gniewa się, irytuje, grozi, a potem zsyła swego Syna, a ten cierpi z tego powodu?

Aby jednak traktat nie dotyczył samych tylko Żydów, nie taki bowiem miałem zamiar, lecz by odnosił się do całej natury, jak to obiecałem, wyjaśnię dokładniej to, co zostało już powiedziane.

Grzmoty, błyskawice i deszcze nie są dziełem Bożym; jeśliby się zgodzić, że są to dzieła boże, to jednak nie zostały stworzone w większym stopniu dla człowieka niż dla roślin, drzew, traw i cierni. Jeśli twierdzisz, że one (mianowicie rośliny, drzewa, trawy i ciernie) rosną dla ludzi, czemu sądzisz, że rosną w większym stopniu dla ludzi, niż dla dzikich zwierząt pozbawionych rozumu?

My więc za cenę zmęczenia i ciągłego cierpienia zdobywamy sobie w wielkim trudzie pożywienie, dla nich zaś wszystko niesiewne rośnie i nieuprawne. Jeżeli zaś przytoczysz wiersz Eurypidesa, że słońce i noc służą ludziom, czemu sądzisz, że służą one bardziej nam niż mrówkom albo muchom? Przecież i dla nich noc jest przeznaczona na odpoczynek, a dzień do pracy i patrzenia. Jeśli kto stwierdzi, że jesteśmy panami zwierząt, ponieważ polujemy na nie i żywimy się ich mięsem, odpowiem: a może raczej my zostaliśmy stworzeni dla zwierząt, skoro zwierzęta również polują na nas i pożerają nas? Przecież, aby upolować jakieś zwierzę, potrzebujemy sieci, broni i pomocy wielu ludzi i psów, zwierzętom zaś sama natura dała broń, dzięki której łatwo górują nad nami. Na wasze twierdzenie, że Bóg dał wam moc chwytania dzikich zwierząt i korzystania z nich, odpowiemy, że prawdopodobnie zanim istniały miasta, sztuki i więzy społeczne, zanim wynaleziono broń i sieci, ludzie byli porywani i pożerani przez dzikie zwierzęta, natomiast zwierzęta wcale nie były łowione przez ludzi. nie różni się niczym od mrówek albo pszczół. Jeżeli wydaje się, iż ludzie różnią się od zwierząt tym, że mieszkają w miastach, że posługują się prawami, że mają urzędników i wodzów, to nie jest to żadnym dowodem; to samo bowiem robią mrówki i pszczoły. Pszczoły mianowicie mają królową, która jest otoczona świtą i służbą, prowadzą wojny, odnoszą zwycięstwa, biorą pokonanych do niewoli, mają miasta i przedmieścia, znają podział pracy, sprawują sądy nad jednostkami leniwymi i występnymi, w każdym razie karcą i wypędzają trutniów. Mrówki pomagają swym towarzyszkom, gdy spostrzegą, że są one zmęczone. Żywe mrówki wydzielają dla zmarłych mrówek osobne miejsce, które jest dla nich grobem rodzinnym. I zaiste, spotkawszy się rozmawiają ze sobą, dlatego nie błądzą w drodze; posiadają więc niewątpliwie pełnię rozumu i wspólne pojęcia pewnych prawd, mają głos i używają umownych znaczeń słów. Jeśliby kto patrzył z nieba na ziemię, czy mógłby zauważyć, że nasze czyny różnią się w czymkolwiek od czynności mrówek albo pszczół? Jeżeli zaś ludzie szczycą się swymi umiejętnościami z zakresu magii, to przecież o wiele mądrzejsze od nich są pod tym względem węże i orły; znają bowiem wiele odtrutek i lekarstw, a ponadto zdają sobie sprawę z siły magicznej pewnych kamieni, których używają jako talizmanów dla ochrony swych młodych. Jeśli ludzie przypadkiem natkną się na te kamienie, uważają, że posiedli jakieś wspaniałe bogactwo. Jeżeli natomiast człowiek sądzi, że przewyższa pozostałe istoty żywe dlatego, że posiada pojęcie Boga, niechże wiedzą ci, którzy tak twierdzą, iż istnieje wiele istot, które roszczą sobie pretensje do tego dobra. I bardzo słusznie; cóż jest bowiem bardziej boskiego niż przewidywanie i przepowiadanie przyszłych wydarzeń? O przyszłych zdarzeniach ludzie dowiadują się od zwierząt, a zwłaszcza od ptaków, ludzie zaś, którzy rozumieją się na ich doniesieniach, są wieszczkami. Jeżeli więc ptaki i inne wieszcze zwierzęta przepowiadające przyszłość z woli bożej pouczają nas o niej za pomocą znaków, wydaje się, że one bliżej obcują z Bogiem, są mądrzejsze i milsze Bogu niż ludzie. Mądrzy ludzie mówią, że zwierzęta prowadzą między sobą rozmowy bez wątpienia świętsze od naszych, oni zaś nieco rozumieją ich słowa i przedstawiają dowody, że naprawdę je rozumieją, ogłaszając publicznie to, co powiedziały ptaki: że odlecą dokądś, że zrobią to czy tamto, i wykazując, że rzeczywiście odleciały w określone miejsce i robią to, co zapowiedziały. A żadna istota nie jest bardziej wierna przysiędze ani bardziej oddana sprawom boskim niż słonie, może dlatego właśnie, że słonie posiadają pojęcie bóstwa.

Świat więc nie został stworzony dla człowieka, tak jak nie został stworzony dla lwa, orła albo delfina; wszystko zostało stworzone po to, aby ten świat jako dzieło Boże był doskonały pod każdym względem. Dlatego wszystkie jego składniki nie są odmierzane we wzajemnym stosunku do siebie — chyba że wtórnie — lecz w stosunku do całości. Na niej więc zależało Bogu najwyższemu, jej nigdy nie opuszcza Opatrzność; całość ta nigdy nie staje się gorsza, a Bóg po określonym czasie nie wzywa jej do siebie; Bóg nie gniewa się na ludzi, tak jak nie gniewa się na małpy i myszy; Bóg nie grozi im, ponieważ każda rzecz otrzymuje własny los w swojej części.

Total votes: 260