Prawdziwe słowo cz.8

Celsus

KSIĘGA VIII

medium_celsus-aulus-cornelius.jpgTakie twierdzenie zaś jest głosem ludzi zbuntowanych, odgradzających się i odłączających od reszty ludzkości. Ci, co wyznają taki pogląd, własne uczucia przypisują Bogu. Ktoś, kto jest sługą określonego człowieka, nie może równocześnie w tym samym stopniu służyć innemu człowiekowi, ponieważ w ten sposób krzywdzi swego pierwszego pana; podobnie ktoś sprzymierzony z jednym człowiekiem nie może zawierać przymierza z innym, bo wyrządziłby w ten sposób krzywdę tamtemu. Nie można więc równocześnie służyć różnym herosom i demonom tak, aby żaden z nich nie doznał uszczerbku. [Jeśli jednak chodzi o Boga, którego nikt nie może skrzywdzić i którego nie może dotknąć żadne zmartwienie bezsensowne jest] wystrzeganie się czci składanej wielu bogom, jakby chodziło o ludzi, herosów albo demony. Ten, kto czci wielu bogów, jest miły wielkiemu Bogu, ponieważ składa hołd istotom, które są Jego własnością. Nie wolno kłaniać się nikomu, kto nie otrzymał od Boga prawa do przyjmowania hołdów. Dlatego, powiada, nie zasmuca Boga ten, kto oddaje cześć i kłania się istotom należącym do Boga i podlegającym Jego władzy.

Zaiste, popełnia bezbożność ten, kto mówiąc o Bogu twierdzi, iż jedna tylko istota została nazwana Panem; w ten sposób bowiem dzieli królestwo Boga i tworzy w nim wrogie stronnictwa, tak jakby istniało rzeczywiście jakieś wrogie stronnictwo i jakiś przeciwnik Boga.

Gdyby chrześcijanie nie czcili nikogo poza jedynym Bogiem, dysponowaliby może poważnym argumentem w polemice z innymi ludźmi; jednakże oni składają hołd człowiekowi, który niedawno przybył na świat, i sądzą, że w niczym nie uchybiają Bogu przez to, iż czczą jego sługę.

Gdybyś ich pouczył, że ten nie jest Synem Bożym, lecz że Bóg jest Ojcem wszystkich i że tylko jego trzeba czcić naprawdę, nie zgodziliby się oddawać czci Bogu, jeżeli miałby jej nie otrzymać prowodyr ich buntu. Nazwali go Synem Bożym nie dlatego, że tak bardzo szanują Boga, ale dlatego, iż bardzo wysławiają Jezusa.

Aby wykazać, iż moja opinia nie jest bezpodstawna, przytoczę ich własne słowa. Oto fragment z ich Dialogu niebieskiego: Jeśli Syn Boży jest potężniejszy, a Syn Człowieczy jest Jego Panem — któż inny będzie panował nad panującym Bogiem? — to dlaczego wielu jest wokół studni, a w studni nie ma nikogo? Czemu się lękasz odbywając taką drogę? Mylisz się, jestem odważny i mam miecz . Czyż nie przebija stąd ich pogląd? Nie oddają czci nadniebnemu Bogu, lecz czczą jego Ojca, którego mu wyznaczyli i wokół którego się zgromadzili, aby pod pozorem czci składanej najwyższemu Bogu kłaniać się synowi człowieczemu; jego uznali za władcę i uważają go za potężniejszego od panującego Boga, a nawet za jego pana. Stąd więc bierze się ów zakaz służby dwu panom: chcą bowiem, aby ich buntownicza grupa tylko jednego pana się trzymała.

[Nie chcą wznosić ołtarzy, posągów i świątyń, która to niechęć jest znamieniem i oznaką tej tajnej i sekretnej wspólnoty.]

Bóg jest oczywiście wspólny dla wszystkich, dobry, samowystarczalny i niezawistny, cóż więc stoi na przeszkodzie, ażeby ludzie, którzy poświęcili się Bogu, uczestniczyli również w świętach państwowych? Jeżeli bożkowie nie istnieją, to czymże niestosownym jest uczestnictwo w ich biesiadach? Jeżeli natomiast są oni jakimiś demonami, to i one niewątpliwie są własnością Boga, a zatem należy im ufać, składać prawem przepisane ofiary i modlić się o ich życzliwość.

Jeżeli zgodnie z jakimiś ojczystymi prawami chrześcijanie unikają określonych ofiar, to powinni powstrzymywać się od zjadania wszelkich zwierząt. Taki był pogląd Pitagorasa, który szanował duszę i jej narzędzie. Jeżeli natomiast, jak twierdzą, postępują tak w obawie przed zasiadaniem do wspólnego stołu z demonami, to podziwiam zaiste ich roztropność: nie mogą zrozumieć, że zawsze są współbiesiadnikami demonów, a tylko wtedy nie jedzą mięsa, gdy widzą, że zwierzę zostało złożone na ofiarę. A jedząc chleb i owoce, pijąc wino i wodę oraz oddychając powietrzem, czyż nie otrzymują tego wszystkiego od demonów, którym została powierzona troska o wszystkie rzeczy?

[Żydzi i chrześcijanie zgodnie starają się przedstawić powody unikania ofiar i twierdzą, że nie powinni biesiadować z demonami ci, którzy poświęcają się najwyższemu Bogu]

Albo w ogóle nie trzeba żyć i nie warto przychodzić na świat, albo, kto się urodził w takich warunkach, powinien dziękować demonom, które się opiekują wszystkimi rzeczami ziemskimi, powinien składać im pierwociny i przez całe życie modlić się o ich przychylność.

Satrapa, prefekt, dowódca czy namiestnik króla perskiego lub rzymskiego cesarza, a nawet ci, którzy dzierżą mniejszą władzę, pełnią niższy urząd czy służbę, mogą bardzo zaszkodzić temu, kto by ich znieważył; czyż satrapowie i namiestnicy ziemi i powietrza mieliby łagodniej karcić zuchwalców?

[Chrześcijanie uważają, że] Duchy posiadają moc, jeśli wezwie się je barbarzyńskim imieniem; nie mają zaś żadnej siły, jeśli mówimy do nich po grecku albo po łacinie.

[mówią tak: ]Spójrz, stoję przed posągiem Zeusa, Apollona czy innego boga i bluźnię mu, a on mnie nie karci.

Czy nie widzisz, mój drogi, że oto zbliża się ktoś do twego demona i bluźni mu, ba, nawet wypędza go z całej ziemi i ze wszystkich mórz, a tobie, który jesteś poświęconym demonowi posągiem, nakłada kajdany, stawia cię przed sądem i przybija do krzyża, a ów demon, albo — jak mówisz — Syn Boży, wcale go nie karci?

[Jak mówi kapłan Apollona lub Zeusa] Powoli mielą boskie żarna [lub] na potomków synów i na zrodzonych w przyszłości.

Ty bluźnisz i kpisz sobie z posągów bogów; spróbuj jednak urągać im w obecności samego Dionizosa albo Heraklesa, a nie odejdziesz równie zadowolony. Tymczasem ci, którzy torturowali i karcili twego Boga, nie ponieśli za to żadnej kary ani zaraz, ani w całym swym długim życiu. Czy od tego czasu miało miejsce jakieś nowe wydarzenie, które by mogło umocnić wiarę, że Jezus nie był człowiekiem i oszustem, lecz Synem Bożym? A ten, który posłał swego Syna dla głoszenia jakichś nowych nauk, opuścił go, ukrzyżowanego, i po tylu wiekach jeszcze się nie obudził, a jego polecenia przepadły. Cóż to za okrutny ojciec! On, jak mówisz, doznał zniewag, bo tego chciał; możemy powiedzieć tedy, iż ci, którym ty ubliżasz, chcą tego i dlatego znoszą cierpliwie twe bluźnierstwa. Najlepiej bowiem porównywać rzeczy podobne. Oni jednak (bogowie) również surowo karcą bluźniercę, który dlatego właśnie ucieka i ukrywa się, a gdy zostanie schwytany, ponosi karę.

Czy trzeba wyliczać szczegółowo wszystkie wyrocznie wypowiedziane z inspiracji bogów przez wieszczków i wieszczki albo przez innych natchnionych mężów i niewiasty? Czy trzeba mówić, o jakich cudach dowiadywano się w świątyniach, ile przepowiedni otrzymali ludzie składający ofiary, ile było niezwykłych znaków wróżebnych? Byli i tacy ludzie, którzy otrzymali znaki z nieba; całe życie jest pełne takich przykładów. Ile miast założono dzięki wyroczniom, ile miast zostało ocalonych od epidemii i głodu, a ile zginęło marnie z powodu lekceważenia wyroczni i zapominania o nich? Ile założono kolonii, które potem bujnie się rozwijały w przestrzeganiu nakazów bożych? Ilu władców, ilu zwykłych ludzi doznało dobrego lub złego losu w zależności od tego, czy przestrzegali wyroczni, czy nie? Ile małżeństw bolejących nad swą bezdzietnością otrzymało to, o co prosiło? Ilu ludzi uniknęło gniewu demonów, ilu zostało uzdrowionych? Iluż zginęło z powodu świętokradztwa; jedni popadli w szaleństwo, inni sami przyznali się do przestępstwa, jeszcze inni popełnili samobójstwo albo zapadli na nieuleczalne choroby. Niekiedy zabijał ich potężny głos boży dochodzący ze świątyni.

[Powołasz się na odwagę ludzi, którzy gotowi są ponieść raczej śmierć niż wyrzec się chrześcijaństwa?] Przede wszystkim, mój drogi, wykładacze przepisów religijnych, kapłani i mistagodzy wierzą w wieczne kary tak samo jak ty; oni grożą tobie tym samym, czym ty im grozisz. Można zbadać, które groźby są prawdziwsze i pewniejsze; w słowach jedni i drudzy stanowczo obstają przy swoim, gdy jednak zażądamy dowodów, pogańscy kapłani przytaczają wiele oczywistych faktów — zarówno czynów określonych mocy demonicznych, jak wszelkiego rodzaju wyroczni i przepowiedni.

Czyż nie jest bzdurą wasze umiłowanie ciała i nadzieja na cielesne zmartwychwstanie, jak gdyby człowiek nie posiadał nic lepszego i droższego od ciała, a z drugiej strony chętne wydawanie ciała na męki jako rzecz zupełnie bezwartościową? Nie ma sensu dyskutować na ten temat z ludźmi, którzy żywią takie przekonania i są oddani bez reszty ciału; chrześcijanie są zresztą nędznymi, nieczystymi i głupimi prostakami i bezsensownie ulegają zamętowi. Wolę więc rozmawiać z tymi, którzy mają nadzieję, że życie wieczne z Bogiem będzie udziałem ducha lub rozumu, nieważne zresztą, jak go nazwać: substancją duchową, duchem rozumnym, świętym i szczęśliwym, żywą duszą, niebiańskim i niezniszczalnym potomkiem boskiej i bezcielesnej natury, czy jeszcze jakoś inaczej. Oni właśnie mają rację wierząc, że prawdziwie szczęśliwi będą ci, którzy żyli uczciwie, a niesprawiedliwi popadną w wieczne nieszczęścia. Od takich przekonań nikt nie powinien nigdy odstąpić.

Ludzie rodzą się jako więźniowie ciała może dlatego, że taki jest porządek świata, a może po to, aby ponieść karę za grzechy albo żeby dotknięta nieszczęściami dusza oczyściła się w biegu określonych periodów — Empedokles na przykład twierdzi, że wszelki rodzaj śmiertelny musi przez trzydzieści tysięcy lat tułać się z dala od szczęśliwych bogów — powinniśmy zatem przyjąć, że każdy człowiek został poddany władzy jakichś dozorców tego więzienia.

Logiczne rozumowanie wymaga jednego z dwojga: Jeżeli chrześcijanie uważają za rzecz niegodną czcić bóstwo zgodnie z panującym powszechnie zwyczajem i pogardzają kapłanami, to niechaj się nie żenią i nie wychodzą za mąż, niech nie płodzą dzieci, niech ze wszystkiego w tym życiu zrezygnują, niech idą precz nie pozostawiając po sobie potomstwa, niech nie zostanie po nich ślad na ziemi. Jeśli zaś nadal będą zawierać związki małżeńskie, płodzić dzieci i korzystać z dóbr tego świata, jeśli będą chcieli uczestniczyć we wszystkich sprawach życiowych i znosić wszystkie przykrości z życiem związane (z naturą ludzką jest bowiem związana konieczność doznawania nieszczęść; nieszczęścia są koniecznością i nie ma innego wyjścia), to powinni oddawać należną cześć istotom kierującym sprawami świata, powinni wypełniać swe obowiązki, dopóki nie zostaną wyzwoleni z więzów ciała, ażeby nie okazali się niewdzięcznikami wobec władców wszystkich rzeczy. Niegodziwością jest bowiem korzystanie z czyjejś własności i niedawanie niczego w zamian.

O tym, że nad każdą, najmniejszą nawet rzeczą sprawują pieczę określone duchy, można się przekonać choćby na podstawie nauki egipskiej, która głosi, że istnieje trzydzieści sześć demonów czy jakichś duchów eterycznych (niektórzy twierdzą, że jest ich dużo więcej), z których każdy otrzymał władzę nad określoną częścią ludzkiego ciała. Egipcjanie każdemu z tych duchów nadali imię w swym ojczystym języku, na przykład Chnumen, Chnachumen, Knat, Sikat, Biu, Eru, Erebiu, Ramanor, Rejanor i tak dalej. Ludzie, którzy wzywała ich pomocy, bywają uzdrawiani z chorób poszczególnych części ciała. Cóż więc przeszkadza, aby każdy, kto woli być zdrowy niż chory i szczęśliwy niż nieszczęśliwy oraz pragnie wyzwolenia od cierpień i chorób, przyjął życzliwie owe demony?

Każdy jednak, kto przyjmuje tę naukę, powinien się strzec, aby nie przywiązać się nadmiernie do czci oddawanej demonom, aby w umiłowaniu ciała nie odwrócił się od spraw wznioślejszych i nie zapomniał o nich zupełnie. Należy zaufać mędrcom, którzy uczą, że większość ziemskich demonów oddaje się rozkoszom zmysłowym, że demony te, związane z krwią, dymem ofiarnym, zaklęciami, oddane bez reszty tym sprawom, nie mogą dokonać niczego poza leczeniem ciała, przepowiadaniem ludziom i państwom przyszłości oraz znają się tylko na tym, co się odnosi do spraw doczesnych.

Należy demonom składać ofiary, o ile to jest korzystne, albowiem nie ma podstaw, aby to robić bez powodu. Należy raczej sądzić, że demony nie pragną niczego i niczego nie potrzebują, ale cieszą się, jeśli ludzie spełniają swój święty obowiązek wobec nich.

Nigdy, żadną miarą nie należy opuszczać Boga we dnie ani w nocy, publicznie ani prywatnie, od początku do końca we wszelkim słowie i uczynku, lecz w każdej sytuacji niech dusza zawsze trwa przy Bogu. Jeżeli to prawda, to cóż jest złego w tym, że zjednujemy sobie przychylność panów tego świata i innych ludzi oraz ludzkich władców i królów? Przecież i oni otrzymali swoją władzę na świecie z mocy demonów.

Gdyby się jednak tak zdarzyło, iżby rozkazał ktoś czcicielowi Boga popełnić bezbożność albo powiedzieć coś niestosownego, żadną miarą nie należy go usłuchać; lepiej znieść wszelkie tortury i umrzeć, niż powiedzieć albo nawet pomyśleć coś bezbożnego o Bogu. Jeśli kto rozkaże błogosławić słońce albo wysławiać Atenę we wspaniałym hymnie, to sławiąc ich będziesz tym bardziej czcił wielkiego Boga; pobożność bowiem staje się doskonalsza, jeśli ogarnia wszystko.

Nic strasznego, jeśli każe ci ktoś złożyć przysięgę na ludzkie go władcę. On bowiem otrzymał wszystkie sprawy ziemskie, a cokolwiek ty otrzymujesz w życiu, otrzymujesz od niego.

[Należy zaufać staremu mężowi, który rzekł: ] Niech jeden będzie król, któremu berło wręczył
Syn przebiegłego Kronosa.

Jeżeli odrzucisz ten nakaz, król słusznie cię ukarze. Gdyby bowiem wszyscy postąpili jak ty, władca zostałby opuszczony i porzucony, wszystkie sprawy ziemskie stałyby się łupem bezbożnych i dzikich barbarzyńców, a między ludźmi nie ostałaby się sława twej religii i prawdziwej mądrości.

Nie powiesz chyba, że gdyby na przykład Rzymianie uwierzyli ci i zaniedbawszy nakazaną cześć wobec bogów i ludzi zwrócili się ku twojemu Najwyższemu, czy jak go tam chcesz nazywać, on zstąpiłby z nieba i walczyłby za nich, tak że nie potrzebowaliby już żadnej innej pomocy. Przecież już dawniej ten sam Bóg, jak sami mówicie, obiecał to samo, a może i więcej, tym, którzy się do niego zwrócili, a sami widzicie, co dla nich i dla was uczynił: Żydom, którzy mieli zostać panami świata, nie został nawet skrawek ziemi ani żaden własny dom; was zaś, chociaż tu i ówdzie jeszcze się potajemnie błąkacie, ścigają i zabijają wasi wrogowie.

Nie do zniesienia są twoje słowa; powiadasz, że jeśli panujący obecnie nad nami książęta uwierzą wam i zostaną pokonani przez wrogów, będziecie przekonywać ich następców, a gdy i oni zostaną pokonam, będziecie nauczać kolejnych władców, aż do chwili, gdy pokonani zostaną wszyscy, którzy wam uwierzą; znajdzie się wreszcie jakiś roztropny i przewidujący władca, zanim sam zginie, wygubi was wszystkich doszczętnie.

Oby to było możliwe, żeby mieszkańcy Azji, Europy i Libii, Grecy i barbarzyńcy zamieszkujący świat cały, zgodzili się uznać jedno prawo. Kto tak sądzi, nie ma o niczym pojęcia.

[Winniście ze wszystkich sił pomagać władcy i współpracować z nim nad tym, co sprawiedliwe, bić się w jego obronie, na jego rozkaz stawać do walki i wspólnie z nim dowodzić wojskiem. Sprawujcie urzędy publiczne w swojej ojczyźnie, jeśli to jest niezbędne dla ochrony prawa i pobożności. ]

Total votes: 243