Narodziny Jezusa

Zaratustra

Kolejne pytanie jakie się nasuwa każdemu chcącemu podejść historycznie do życia Jezusa jest pytanie o czas i okoliczności narodzin.

Mateusz sytuuje narodziny Jezusa w czasach panowania Heroda. Również Łk 1,5 podaje, pisząc o poczęciu Jana i młodszego o kilka miesięcy Jezusa, że działo się to „Za czasów Heroda, króla Judei”. Ale potem, pisząc już o samych narodzinach Jezusa podaje precyzyjniejsze dane:

 

1 W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. 2 Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz 3 Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. 4 Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, 5 żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.

 

Dane te, choć precyzyjniejsze, niezbyt jednak przystają do tego, co powiedziano najpierw. Otóż Herod, król Judei zmarł w roku 4 r. przed chr. Natomiast wspomniany spis ludności Kwiryniusza odbył się około 6 r. po chr. Dziwne, że teologowie nie rozpisują się szerzej o tym cudzie – najpierw poczęcie wbrew prawom natury, a teraz ciąża, która zamiast 9 miesięcy trwa ponad 9 lat! Co więcej, realia owego spisu opisane przez Łukasza mają się nijak do bodaj prawdopodobieństwa.

Apologeci chrześcijańscy aby uratować honor Łukasza, który uchodzi wśród chrześcijan za historyka, bardzo starają się wykazać, że miał miejsce inny, wcześniejszy spis ludności.

Dlaczego jednak spis ten nie mógł odbyć się wcześniej?

Przede wszystkim spis ludności, nie służył w owych czasach zaspokojeniu ciekawości, miał jeden konkretny cel: sprawne ściąganie podatków. Jak zauważa Geza Vermes, Herod miał status rex socius, więc jakakolwiek ingerencja w jego zarząd w postaci spisu była wbrew rzymskiemu prawu. I była bezsensowna. Poddani Heroda płacili podatki jemu, a nie Rzymowi. Nawet, gdyby sam Herod z zebranych przez siebie pieniędzy miał płacić jakąś daninę Rzymowi, to to, skąd brał na to pieniądze już Rzymian nie musiało interesować. On sam był – jeśli tak można powiedzieć – narzędziem Rzymu, w wielu kwestiach musiał się liczyć z wolą Augusta, jednak po to stosuje się narzędzia, by nie musieć pracować własnymi rękoma. Po cóż więc mieliby przedsiębrać tego rodzaju kroki jak samodzielne zorganizowanie spisu? Zwłaszcza, że Herod okazywał się wyjątkowo sprawnym politykiem i zarządcą (czego nie można było potem powiedzieć o jego synach) i do śmierci cieszył się zaufaniem Rzymian. Co najwyżej mógłby to być jakiś spis przeprowadzony przez Heroda, jego własnymi siłami. Tyle, że o takim spisie nic nie wiemy. Ani od Flawiusza ani tym bardziej ze źródeł rzymskich.

Takie rozwiązanie nie zmieniałoby faktu, że Łukasz się pomylił – mówi bowiem wprost o czasach, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz, podczas gdy nazwisko tego urzędnika nie figuruje w spisie legatów Syrii w ostatnim dziesięcioleciu przed Chrystusem. Nawet jeśli przyjmiemy, choć nie ma po temu podstaw, że Łukasz użył terminu hegemones nieco na wyrost, że Kwiryniusz był zwykłym urzędnikiem, i stąd nie został odnotowany na liście legatów, to jednak nie jest on w ogóle wymieniany w kontekście Syrii czy Judei przed owym spisem z roku 6 n.e., co jednak ważniejsze, nie ma też żadnej wzmianki o jakimś wcześniejszym spisie. Gdy spis ten rzeczywiście miał miejsce (potwierdzenie ze strony Flawiusza oraz inskrypcji) - za czasów Kwiryniusza 6 r.n.e. (ale nie Heroda) był tak wielkim wstrząsem dla ludności, że doprowadził do buntu pod wodzą Judy Galilejczyka. Flawiusz przedstawia go jako bezprecedensowy. Flawiusz szczegółowo opisuje wydarzenia z lat 10/9 p.n.e. , w których miałby się odbyć rzekomy spis za Heroda. W okresie tym mianem zarządców (hegemones) i „zwierzchników” (epistatountes) Syrii określa dwie osoby: Saturnina oraz niejakiego Woluminiusza. Ale nie ma tam nigdzie ani słowa o Kwiryniuszu jako osobie, która ma jakikolwiek związek z Judeą i jej władcą Herodem. Herod ma problem z Arabami - zwraca się do Saturninusa i Woluminiusza. Kropka. Nie ma nic o Kwiryniuszu. Flawiusz nie lubi go, nie dostrzega? Przeciwnie. Osiemnasta księga zaczyna się obszerną relacją na jego temat:

 

I.1. Tymczasem Kwiryniusz — był to jeden z mężów zasiadających w senacie, który już piastował inne urzędy przechodząc przez wszystkie szczeble kariery urzędniczej aż do konsulatu i cieszył się ogólnie wielkim poważaniem — przybył z niewielką liczbą towarzyszy do Syrii. Wysłał go Cezar dla rozsądzenia spraw w narodzie i przeprowadzenia spisu majątków. Wraz z nim wyprawił także Koponiusza, męża ze stanu rycerskiego, aby objął pełną władzę nad Judejczykami. Sam Kwiryniusz również przyjechał do Judei, która była przyłączona do Syrii, aby i tu przeprowadzić spis majątków oraz sprzedać mienie pozostałe po Archelausie. Żydzi, którzy początkowo o spisie majątków ani słyszeć nie chcieli. Z czasem za radą arcykapłana Joazara, syna Boetosa, poniechali dalszego uporu i usłuchawszy jego perswazji pozwolili bez żadnego sprzeciwu spis ten przeprowadzić. Lecz Juda z Gaulanidy, rodem z miasta, które się zwie Gamala, złączywszy się z faryzeuszem Sadokiem podburzał naród do buntu. Twierdzili oni, że spis majątków nic innego im nie przyniesie jak oczywistą niewolę i nawoływali naród do obrony swojej wolności.

 

Podsumujmy: Flawiusz pisze o poleceniu cezara dla Kwiryniusza, który po przyłączeniu Judei do Syrii ma dokonać spisu ludności, aby oszacować majątki i je opodatkować. Wszystko jest w pełni logiczne i zgodne z normalnym biegiem rzeczy.

Miejsce legandarnych narodzin JezusaŁukasz umieszczając wydarzenie w czasach Heroda, sprawia, że cała logika ginie: ani Judea nie podlegała rządcy Syrii, ani rządcą Syrii nie był Kwiryniusz, ani nie było polecenia Augusta. Flawiusz nie pisze, aby kiedykolwiek wcześniej Kwiryniusz miał przybyć do Judei, aby miał tam być przeprowadzany jakiś spis z polecenia Augusta. Fakt, że rok później odbył się spis w Italii czy Egipcie dokładnie o niczym nie świadczy, gdyż, jak wspomniałem, Judea miała status królestwa sprzymierzonego. Nawet jeśli zdarzyło się raz czy drugi, że w królestwie takim władza rzymska ingerowała w wewnętrzne sprawy, to po pierwsze nie miała żadnych powodów, aby w tym wypadku naruszyć dobry obyczaj, a po drugie, nie ma absolutnie żadnych śladów, iż tak uczyniła. Flawiusz dość skrupulatnie odnotowuje każdą tego typu rzymską ingerencję w sprawy żydowskie w późniejszych czasach, czemuż miałby tę jedną zmilczeć? Egipt, gdzie w sugerowanym przez Łukasza czasie faktycznie spis taki się odbył, również znajdował się w zupełnie odmiennej sytuacji politycznej niż Palestyna. Po tym, jak Żydzi wspomogli Juliusza Cezara między oboma narodami zaistniało coś na kształt sympatii - sojuszu (Żydzi opłakiwali śmierć boskiego Juliusza). August szybko puścił w niepamięć nieopatrzne opowiedzenie się Heroda po stronie Antoniusza i potwierdził jego prawa do tronu Judei, poszerzając nawet jego włości o ziemie zabrane Kleopatrze. Stosunki popsuły się trwale dopiero później, po śmierci Heroda. Za życia jednak jego dobra pozycja chroniła Żydów dość skutecznie przed upokorzeniami, jakie ich później spotkały ze strony rzymskich namiestników. Również bezpośrednio po śmierci Heroda August próbował utrzymać status księstw wasalnych. Ma się to nijak do sytuacji w Egipcie. Krótko mówiąc – gdzie Rzym, gdzie Krym?

 

Albo więc Łukasz się pomylił, albo trzeba by przyjąć, że zaszedł szereg wyjątków: wprawdzie zwykle Cesarstwo nie ingerowało w wewnętrzne sprawy królestw, ale zdarzały się wyjątki, zatem i teraz zdarzył się wyjątek. Wprawdzie Kwiryniusz nie był zarządcą, ale Saturninus, ale zdarzało się że było dwóch zarządców, więc z pewnością i tak było tym razem, i tym extra zarządcą był Kwiryniusz (chociaż był nim Woluminiusz). Wprawdzie zwykle sytuacje wyjątkowe odnotowywano, teraz jednak zaszedł i ten wyjątek, że wszystkie źródła na ten temat milczą. O, pardon, wszystkie, poza oczywiście Łukaszem.

 

 

Ponadto: gdyby Rzymianie mieli rzeczywiście przeprowadzić tego rodzaju spis ludności, to trudno pomyśleć bardziej absurdalną procedurę niż ta, opisana przez Łukasza: oto Józef, mieszkaniec Galilei, a zatem poddany Heroda Antypasa, miał udawać się do Betlejem w Judei, która wówczas była już prowincją rzymską, by tam się spisać i zdać sprawę ze swego majątku. I to dlatego, że jeden z jego przodków pochodził z Betlejem. Zupełnie, jakby słynni ze zmysłu praktycznego Rzymianie prowadzili badania genealogiczne, a nie ściągali podatki! Przecież, od Dawida dzieliło Józefa (według genealogii Łukasza) ponad 40 pokoleń. Jest tezą absurdalną, aby Rzymianie nakazywali ludności śledzenie swoich genealogii do czterdziestego pokolenia wstecz aby na tej podstawie ustalić właściwy okręg podatkowy. Zwłaszcza, że sięgając 40 pokoleń wstecz każdy człowiek ma miliony przodków (już pradziadków mamy ośmioro, przy dwudziestym pokoleniu liczba przodków osiąga milion) - od którego należy wywodzić swój ród? Taki biurokratyczny absurd umożliwiłby całej rzeszy ludzi wymiganie się od płacenia podatku („Ależ ja już zostałem zapisany w Betlejem!, Czemuż chcecie mnie zapisać w Nazarecie?!”)

 

Rzymską praktyką tymczasem, jak pisze Vermes, było rejestrowanie się albo w miejscu zamieszkania, albo w głównym mieście okręgu podatkowego.

Wysuwano argument, że ów powrót do miasta przodków miałby dotyczyć jedynie rodu królewskiego. Tymczasem było to z punktu widzenia politycznego absurdalnym igraniem z ogniem. Pojawienie się osób uchodzących za spadkobierców pradawnej świetnej dynastii mogło doprowadzić do powstania partii ich zwolenników i co za tym idzie, zaburzeń, które wymusiłyby użycie wojsk i zaburzyły ściąganie podatków (o które jedynie chodziło).

 

Pomijam już kwestię odpowiedzialności Józefa, któż bowiem będąc przy zdrowych zmysłach, zabierał by na taką podróż kobietę w dziewiątym miesiącu ciąży, zwłaszcza, że spisowi podlegała wyłącznie głowa rodziny?!

 

 

Tak więc jeśli chodzi o czas – uczciwie trzeba powiedzieć, że jest nie znany, choć większość badaczy przyjmuje, że właściwsza jest data wcześniejsza. Nie opierają się jednak na „ewangeliach dzieciństwa”, a innych wzmiankach, przede wszystkim na temat wieku Jezusa.

 

 

Ale w gruncie rzeczy, czas nie był istotny dla ewangelistów. Chodziło im o miejsce. Proroctwo mianowicie podawało (1 Sm 16,1), iż mesjasz miał narodzić się w Betlejem, a Jezus pochodził z Nazaretu. Oto jaki był ich tok rozumowania: „Przecież Jezus był obiecanym mesjaszem, czyż nie? Ależ oczywiście! A zatem tym, którego przepowiadali prorocy -czyż nie? Ależ naturalnie, przecież Bóg nigdy nie kłamie. A zatem skoro był mesjaszem, spełnił proroctwa, no bo jakże by inaczej mógł mesjasz, to sprawdźmy, gdzie według proroctw miał narodzić się mesjasz. W Betlejem judzkim? No tak, wszak to miejsce narodzin króla Dawida, a jego potomek musi pochodzić zgodnie z proroctwem z tej właśnie miejscowości. No ale Jezus pochodził z Nazaretu... No tak, wychowywał się w Nazarecie, ale urodzić się musiał – tak głosi proroctwo, które nigdy nie kłamie - w Betlejem. Coś zatem musiało się stać niezwykłego, co zmusiło ich do podróży... cóż to mogło być...?” Obaj ewangeliści stosują inny fortel, by umiejscowić narodziny Jezusa we „właściwej” miejscowości. Dla Mateusza Betlejem jest właśnie miastem rodzinnym, do Nazaretu zaś „święta rodzina” wyemigrowała stamtąd do Nazaretu via Egipt, po dokonanej rzekomo przez Heroda „rzezi niewiniątek”. Co na to historia? To prawda, pod koniec życia Herod zdjęty szaleństwem (o podłożu somatycznym) wymordował pewną liczbę dzieci, tyle, że były to... jego własne dzieci! Zamordował swego pierworodnego syna Antypatra oraz dwóch innych synów (razem z ich matką, jedną ze swych żon). O jakiejkolwiek rzezi niewiniątek ówczesne źródła historyczne, nawet niechętne Herodowi milczą.

 

Podobnie opowieść o ciężarnej Maryi podróżującej z ofiarnym Józefem do Egiptu jest więc zwykłą legendą wywiedzioną z mesjańskiego proroctwa, czy raczej proroctwa odczytanego jako mesjańskie. Mateusz przytacza bowiem tylko „Z Egiptu wezwałem syna mego” (Biblia Tysiąclecia daje „Syna” wielką literą), podczas gdy prorok Ozeasz powiada: „Gdy Izrael był młody, pokochałem go i z Egiptu powołałem mojego syna.” - Synem jest więc Izrael, na co ewidentnie wskazuje dalszy wywód proroka potępiającego Izraelitów za niewierność okazywaną już po tym wezwaniu i zapowiadającego karę w postaci powrotu do Egiptu.

W wypadku legend o dzieciństwie Jezusa nie jest więc tak, że historia potwierdziła proroctwa: to proroctwa dostarczyły materiału do konstruowania legend uchodzących za historię. Co ciekawe, pewna grupa teologów do dzisiaj rozumuje w ten sposób, starając się proroctwami wypełnić luki w swojej wiedzy na temat Jezusa. Gdy zapytamy ich np. o wygląd zewnętrzny kaznodziei z Nazaretu, to przynajmniej część z nich stwierdzi, iż Jezus nie był zbyt urodziwy, a to na podstawie proroctwa Iz 53, w którym jest napisane, iż „Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał”. Albo odwrotnie, inni dowodzić będą jego niezwykłej urody, na podstawie Psalmu 45,3: „Najpiękniejszy jesteś wśród ludzi”...

Zabawne, że co jakiś czas media donoszą o astronomie, który zgłasza swój pomysł na to, cóż to za zjawisko astronomiczne mogło być ową gwiazdą betlejemską, która przywiodła magów ze Wschodu. Okazuje się, że kompetencja w astronomii może łączyć się z kompletną ignorancją w dziedzinie nauk historycznych czy biblijnych. Równie dobrze można by szukać miejsca, w którym smok wawelski pił wodę z Wisły. Starczy bowiem porównać Mateusza choćby z Łukaszem, by szybko dojść do wniosku, iż wyjątkowo chętnie posługuje się on niezwykłymi zjawiskami dla nadania dramatyzmu swej opowieści. Starczy przypomnieć, że w momencie śmierci Jezusa „zasłona świątyni rozdarła się na dwoje, od góry do dołu, i ziemia się zatrzęsła, i skały popękały, i groby się otworzyły, i wiele ciał świętych, którzy zasnęli, zostało wzbudzonych; i wyszli z grobów po jego zmartwychwstaniu, i weszli do świętego miasta, i ukazali się wielu” (27:51nn; nie trzeba chyba dodawać, że żadne inne źródło nie wspomina ani o trzęsieniu ziemi, ani o tym zbiorowym zmartwychwstaniu). Podobnie zmartwychwstaniu Jezusa miało towarzyszyć „wielkie trzęsienie ziemi” (28:2), o którym również żaden historyk nie wspomina.

Gdy więc czytacie w Nowym testamencie „Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka”, albo „Tak miało się spełnić słowo Proroków”, to już wiecie, co autor miał na myśli. Tak, miało się wypełnić dzięki pióru Mateusza, Łukasza i innych!

 

Wracając do narodzin Jezusa. A co na ten temat mówią teologowie, czyż nie są tego wszystkiego świadomi? Istotniejsze co mówią „miedzy sobą” - w pracach akademickich, a nie dla ludu (czyli na przykład w przypisach do Biblii). Zajrzyjmy bowiem do „biografii” Jezusa („Jezus z Nazaretu”,1997) pióra jednego z najwybitniejszych i chyba najbardziej rzetelnych teologów katolickich – Joachima Gnilki, która ma przedstawiać aktualny stan prac egzegetycznych na ten temat. Rozdział pt. „Jezus w okresie poprzedzającym jego działalność publiczną” rozpoczyna od opisu miejscowości (malutkiej wioseczki w istocie) Nazaret, kilka hipotetycznych słów o wieku Józefa i Maryi, braciach i siostrach Jezusa, a potem zdanie: „O długim okresie pobytu Jezusa w Nazarecie nie wiemy nic bliższego. Ewangelie zachowują na ten temat milczenie” (96). Zaraz, zaraz, a co z Betlejem? Pod koniec rozdziału autor wraca do tej problematyki chcąc określić wiek Jezusa. Odwołuje się tu do wzmianki Łukasza o 15 roku panowania Tyberiusza oraz o tym, że Jezus miał około 30 lat (nie wspomina o problemie z Kwiryniuszem). Wszystko to pozwala mu określić datę narodzin Jezusa na nie później niż 4 r.pne.(wg Vermesa 5 r.pne.). Co myśli o narodzinach w Betlejem pozostaje jednak dla profanów ukryte w przypisie, gdzie czytamy tylko: „Na temat narodzin Jezusa w Betlejem por. Schurmann, Lukasevangelium I 103; na temat teologicznej i historycznej oceny narodzin z dziewicy – Gnilka Matthausenevangelium I 28-32”.

 

Pięknie. I to jest właśnie ten ukryty dyskurs dla wtajemniczonych. A więc powiedzmy to, czego Gnilka nie powiedział ludowi – z historycznego punktu widzenia opowieść o narodzinach w Betlejem jest zwykłym wymysłem mającym „udowodnić”, że Jezus był obiecanym mesjaszem. Celem Mateusza i Łukasza było wsparcie mesjańskich roszczeń Jezusa. Opierając się na proroctwie, iż mesjasz narodzi się w Betlejem oraz na przyjmowanym przez siebie aksjomacie, że Jezus był mesjaszem, starali się znaleźć jakieś niezwykłe wydarzenie (historyczne albo legendarne), w oparciu o które zbudowali historyjki jakim to cudem ktoś, kto pochodził z Nazaretu urodził się w Betlejem. W końcu najważniejsze, kto pisze historię, a nie jak było naprawdę.


  • Vermes Geza, Kto był kim w czasach Jezusa, 2006, Warszawa, s.166
  • Joahim Gnilka, Jezus z Nazaretu, 1997.
  • E.P. Sanders, The Historical Figure of Jesus, ss 86-87
Total votes: 209