Nowy Testament jako źródło historyczne cz.2

Oribasios

Jak powstał Nowy Testament

Potoczna świadomość dotycząca powstania Nowego Testamentu jest taka oto: uczniowie słuchali pilnie słów Jezusa, a w jakiś czas po jego wniebowstąpieniu usiedli i zaczęli spisywać swoje wspomnienia. Nad ich ramieniem uważnie czuwał Duch święty, który dbał, by napisali tylko to, co w Biblii miało się znaleźć. Inni wyobrażają sobie to jeszcze prościej - anioł dyktował Apostołom do ucha natchnione słowa.

W rzeczywistości sprawa wyglądała inaczej.

Jak widzieliśmy w cz.1 nie dotarło do nas nic, co napisaliby bezpośredni uczniowie Jezusa. Ale to oni mimo wszystko są źródłem większości z tego, co wiemy. Przy różnych okazjach opowiadali to co pamiętali. Te okazje są ważne - stanowią kontekst, który kształtował to co mówili. Na przykład jacyś uczniowie pokłócili się z faryzeuszami o szabat, który zaczęto lekceważyć w środowisku chrześcijan pochodzących z pogaństwa. Uważano tam, że faryzeusza generalnie przesadzają z tym szabatem, nawet głodnemu nie pozwoliliby zerwać kłosów zboża, żeby się najeść. Pytają apostoła - co Jezus mówił o szabacie. Apostoł myśli, chcąc wybronić swoich i przypomina sobie: Jezus powiedział, nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat dla człowieka. I tak powstała opowieść, którą wszyscy znamy. Poszczególne powiedzenia Jezusa były nie tyle wymyślane, co umiejscawiane w nowym, aktualnym kontekście. Na szczęście często można to wytropić - na przykład w wyżej wspomnianej opowieści zmianę pierwotnego kontekstu zdradzają: fakt, że 1) to uczniowie, a nie Jezus są przedmiotem ataku.2) oskarżenie to jest stosunkowo błahe 3) odpowiedź Jezusa jest nie na temat: historia z Dawidem nie dotyczy szabatu, a życie uczniów nie było zagrożone, co dałoby usprawiedliwienie dla dyspensy 4) całość jest mało prawdopodobna - co Faryzeusza robili w środku pola w szabat? Czekali, aż ktoś złamie prawo?

Z czasem w społecznościach wczesnych chrześcijan krążyło mnóstwo takich krótkich opowieści, mniej lub bardziej zmodyfikowanych, w większości jednak opartych na faktycznych wypowiedziach Jezusa, czy zdarzeniach z jego życia. Nie wszystkie jednak. Chrześcijanie wierzyli, że Jezus żyje w jakiś sposób pośród nich. Jak wiemy częste wśród nich było wygłaszanie proroctw - wypowiedzi w imię Jezusa. Dla wiernych - powiedział to Jezus, nic więc nie stało na przeszkodzie, by dołączyć uzyskaną w tak nadprzyrodzony sposób wypowiedź do wypowiedzi Jezusa. Podobnie cuda dokonywane w imieniu Jezusa można było przypisać Jezusowi za życia.

Niektóre z tych opowieści, podobne tematycznie, łączono w sekwencje. Taką jest na przykład Mk2,1-3,6 - która zdradza przedwczesna i absurdalna konkluzja, że niby faryzeusza chcieli go zabić (już na początku?). Z czasem powstawały większe zbiory, jak najprawdopodobniej spisane źródło Q, czy niespisane - opowieść o męce. Dopiero z takich fragmentów - perykop i większych sekwencji perykop powstały ewangelie jakie dziś znamy (oczywiście oprócz Jana). Zostały spisane anonimowo, dopiero po jakimś czasie przypisano je uznawanym autorytetom - apostołom.

Innymi słowy na ewangelie powstały z następujących składników: wspomnień o Jezusie historycznym, problemów na jakie natrafiał kościół pierwotny, tego, co interpretował jako słowa i czyny Jezusa zmartwychwstałego - działającego wśród wspólnoty.

Osobnym źródłem, czasami dostarczającym rozwiniętych narracji, jest "logika"+wyobraźnia autorów. Logika specjalnego typu, bo oparta poniekąd na petitio principii: zakłada się, że 1) Jezus był Mesjaszem. Skoro był Mesjaszem, 2) wypełnił proroctwa mesjańskie. 3) Skoro o jakimś takim wypełnieniu nikt nie pamięta, to nie zmienia sytuacji, że być musiało - patrz punkt 1 i 2. Oczywiście nie pojmowano tego jako fałszowanie, ale po prostu proroctwa przed Jezusem traktowano jako źródło wiedzy o Jezusie. W ten sposób powstało całkiem sporo fragmentów. Czasami trudno powiedzieć, czy Jezus świadomie wypełniał jakieś proroctwo (tak było moim zdaniem z wjazdem do Jerozolimy) czy też autorzy to wydedukowali. Czasmi takie konstrukcje ujawniają ich "poziom" - większość autorów pism NT opierała się bowiem na Septuagincie, greckim tłumaczeniu ST, a nie na biblii hebrajskiej. Nawet Paweł, ponoć taki pobożny faryzeusz. Tam np. wyraz "dziewczyna" przetłumaczono jako parthenos = +/- dziewica pocznie i porodzi syna. Stąd musiano wymyślić historię o nawiedzeniu Marii przez anioła i tak dalej. Zresztą imię Jehoszua (Bóg zbawia) ma się nijak do Immanuel (Bóg z nami) jak głosiło proroctwo, no ale to szczegół.

Total votes: 514