Nowy testament jako źródło historyczne cz.1

Zaratustra

Pierwszą rzeczą, o której należy pamiętać zajmując się początkami chrześcijaństwa jest to, że w zasadzie nie ma tu rzeczy pewnej. Wszystko jest tak dalece wieloznaczne, zawikłane i wątpliwe, tyle w tym, co dysponujemy kolejnych redakcji, modyfikacji, kompilacji, że gdy tylko myśl ludzka wyzwoliła się spod dominacji kościoła było całkiem sporo rozsądnych ludzi, którzy zastanawiali się nawet, czy sam Jezus w ogóle istniał.

Po drugie, musimy zdawać sobie sprawę, że teologowie chrześcijańscy odczytywali swoje pisma święte z pewnego punktu widzenia i – co niezwykle istotne – wpisywali ten punkt widzenia w całą kulturę w której do dziś żyjemy. Gdy czytamy taką czy inną historię kościoła, to zawsze jest ona pisana ex post factum, czyli z perspektywy strony, która zwyciężyła. Kluczowe jest tu pojęcie herezji i ortodoksji. Były w historii okresy, gdy większość chrześcijan była heretykami z dzisiejszego punktu widzenia, a przegrali nie dlatego, że zostali pokonani w dysputach, ale dlatego, że ci, których nazywamy ortodoksami uzyskali wpływ na istotne czynniki polityczne. Ortodoksja legitymizuje się tym, że wywodzi się bezpośrednio od apostołów i ich następców na mocy sukcesji apostolskiej. Obawiam się, że podobnie mówiło o sobie wiele chrześcijańskich sekt, a niektóre mogły mieć nawet poważniejsze podstawy do tego roszczenia, sięgające samego Jezusa.

Kluczowe jest zatem pytanie skąd wiemy to, co wydaje nam się że wiemy, co to były za osoby, które nam tę wiedzę przekazały, z jakich środowisk społecznych pochodziły, jaka jest ich wiarygodność.

Czy naszą wiedzę na temat Jezusa i jego nauki czerpiemy od Jezusa, tak jak o Platonie możemy się dowiadywać z dzieł Platona? Oczywiście nie. Jezus, z tego co wiadomo, nie pozostawił po sobie żadnych pism, a jedynie ustne nauki. A zatem pozostają nam słuchacze tychże nauk.

Czy słuchacze owych nauk, bezpośredni uczniowie Jezusa pozostawili nam jakieś pisma o Jezusie? Najstarsze fragmenty NT są autorstwa Pawła, który nie był słuchaczem Jezusa. Najstarsza ewangelia – Marka pochodzi z lat 67-70, czyli okresu, gdy przestała już zasadniczo istnieć jakakolwiek zwarta wspólnota Jerozolimska.

Marek był uczniem Pawła i - jak podaje tradycja - spisać miał katechezę Piotra.

Łukasz był uczniem Pawła.

Mateusz? Czyż to nie ten Mateusz celnik, zwany też Lewim, uczeń Jezusa? Przykro mi. Badania współczesnych badaczy prowadzą do wniosku, że był to (jeśli w ogóle) jakiś inny Mateusz, piszący w 85 r. n.e. Wskazuje na to m.in. analiza wewnętrzna tekstu jak i porównanie z Ewangelią Marka. Gdyż niemal cała ewangelia Marka znalazła się u Mateusza (630 wersów na 661) – czy gdyby był naocznym świadkiem trzymałby się tak niewolniczo relacji z drugiej ręki? (oczywiście to nie jedyny argument).

Niektórzy przypuszczali, że apostolskie pochodzenie miało źródło Q, czyli niezachowany tekst, z którego korzystali Mateusz i Łukasz (Łukasz zwykle wierniej). Jest to o tyle mało prawdopodobne, że został on spisany po grecku, a przynajmniej obaj ewangeliści korzystali z tekstu greckiego (nie wiemy naturalnie, czy przedtem istniała wersja aramejska, np. ta, o której wspomina Papiasz w słowach, że Mateusz spisał po aramejsku słowa i mowy Jezusa). Zdaniem części badaczy (np. Streatera) jest to pierwsza ewangelia gmin pogano-chrześcijańskich i greckojęzycznych gmin Antiochii. A zatem nie bezpośrednich uczniów Jezusa

Zostaje Jan, umiłowany uczeń Jezusa. Ale znowu pojawia się pytanie: który Jan z tych, o których mowa w NT? Jan – syn Zebedeusza czy może Jan Prezbiter? A może jeszcze ktoś inny? Autor ewangelii bowiem nigdzie nie podaje, a nawet starannie przemilcza swoje imię, określa się jako umiłowany uczeń. Wszystko wskazuje na to, że najprawdopodobniej (przepraszam, ale pisząc o NT w zasadzie każde zdanie powinno zawierać to słowo) autorem nie był Jan Apostoł. Po pierwsze: ewangelia Jana powstała najpóźniej i była chyba najwięcej razy redagowana (mówi się o przynajmniej trzech warstwach redakcyjnych). No, ale zwolennicy traditiongeshichte powiedzą, że kolejne redakcje modyfikowały tylko to, co przekazał sam Apostoł. Niestety istnieje trochę argumentów, które wskazują, że owym autorem, umiłowanym uczniem nie mógł być Jan syn Zebedeusza, którego Jezus nazywa też Synem Gromu. Na przykład – syn Zebedeusza był rybakiem z Betsaidy w Galilei – a zatem należał do niższych, jeśli nie najniższych warstw społeczeństwa Izraela. Tymczasem ewangelia relacjonuje, że umiłowany uczeń posiadał znajomości w domu arcykapłana! Jest to znacznie mniej prawdopodobne, niż gdyby pracownik pegeeru z Pcimia Dolnego miał znajomości w pałacu prezydenckim. Mniej, bo bariery dzielące społeczeństwo Izraela były znacznie mniej przenikalne niż w demokracji. Arcykapłan należał do arystokracji kolaborującej z Rzymem, znienawidzonej przez wszystkich Żydów, a zwłaszcza patriotów żydowskich, spośród których radykalniejszym stronnictwem byli Zeloci, sekta powstała w Galilei. Tymczasem przydomek - „Syn Gromu”, wskazuje jednoznacznie na zelotów. Galilejczycy byli też pod pewnym względem Żydami drugiej kategorii (trzeciej byli Samarytanie), których Judejczycy traktowali nieufnie, jako ciemnych i nieokrzesanych (coś jak „Polska B”), łatwo można ich było poznać choćby po ubiorze czy wymowie (vide scena zaparcia się Piotra). Z wysokim prawdopodobieństwem (bo argumentów jest oczywiście dużo więcej) można więc odrzucić apostolskie pochodzenie ewangelii Jana.

Podobnie z innymi tekstami Nowego testamentu: nie wiadomo na przykład, kto jest autorem listów Piotra. Niewykluczone, że ich podstawą były jego słowa, ale zostały one mocno przerobione (zdaniem badaczy styl greki jest zbyt dobry), sam tekst zaś przyznaje, że listy spisywali uczniowie Pawła (Marek i Sylwan). Zupełnie nie wiadomo czyjego autorstwa jest późny list do Hebrajczyków. Również list Jakuba wydaje się zawierać elementy, które poddają wątpliwość apostolskie autorstwo (choć w tym wypadku sam miałbym wątpliwości, o czym kiedy indziej).

Podsumujmy: wszystkie pisma NT są albo autorstwa Pawła, albo zostały napisane bądź spisane przez jego uczniów, albo zostały mocno zredagowane w okresie późniejszym, po wojnie żydowskiej i odcięciu się chrześcijaństwa od judaizmu, kiedy to chrześcijaństwo Pawłowe zatryumfowało.

Wybrane źródła:

  • Langkammer Hugolin, 1992, Wprowadzenie do ksiąg Nowego Testamentu
  • Maccoby Hyam, 1999, Jezus i żydowska walka wyzwoleńcza
  • Paciorek Antoni, 2001, Q. Ewangelia galilejska
  • Robertson Archibald, 1960, Pochodzenie chrześcijaństwa
  • Szymanek E., 1990, Wykład Pisma św. Nowego testamentu
Total votes: 490