Ateizm

Oribasios

Ateiści, posiadając sporo zmysłu krytycznego i nienawiści do (najczęściej) swej dawnej religii. Potrafią podsunąć ciekawe argumenty. Ale mają jedną zasadniczą wadę z naszego punktu widzenia: jeśli chodzi o system wartości, są bardziej chrześcijańscy od katolickiego papieża! Naturalnie, mam na myśli lewicujących ateistów, którzy, nawet jeśli sobie z tego nie zdają sprawy, pozostają uczniami chrześcijan. Ich oburzenie na kościół, który buduje świątynie, a nie wspiera ubogich, ich namiętna nienawiść do wszelkich przywilejów i nierówności, a zatem też pragnienie zrównania, nikomu by do głowy nie przyszły, jeśli wychował się z dala od chrześcijaństwa, albo przynajmniej zachował od niego duchową niezależność.

Ateiści również zwykle walczą z chrześcijaństwem tylko dlatego, że jest to najpowszechniej w ich środowisku występująca religia. W gruncie rzeczy nienawidzą oni wszelkiej religii. Taka postawa jest nam obca. Uznajemy, że religia jest niezbędnym elementem życia w każdej rozwiniętej cywilizacji. Doszliśmy do wniosku, że chrześcijaństwo jest jeśli nawet nie najgorszą możliwą religią, to religią zdecydowanie gorszą niż samo uważa i niż te, które zwalczyło i wiele z tych, co zwalcza.

Nie mamy również nic wspólnego z antyreligiami w rodzaju pastafarian czy dyskordian. Religia jest dla nas sprawą poważną i naszych religijnych konkurentów traktujemy z powagą (choć trzeba przyznać, że bywa to trudne).

Total votes: 545

Komentarze

Dyskordianizm nie jest antyreligią w tym sensie co pastafarianizm czy inne parodie religii - ja postrzegam go jako jednak mimo wszystko dużo głębszy. Właściwie to nie jest tylko parodia, bo także pewien pogląd na świat, nie mogący zostać nazwany religijnym, ale jednak nie ograniczający się do prostej parodii czy wyśmiewania religii. Wśród dyskordian spotkałam ludzi zainteresowanych poznaniem innych niż czysto materialistyczne pnktów widzenia, czytających starożytne i nowożytne teksty, otwarcie podchodzący nawet do rzeczy, które człowiekowi wychowanymi w zsekularyzowanym świecie Zachodu wydają się absurdem. "Zen bez mistrzów zen" naprawdę daje pomocne porady, jak medytować - mimo, że z punktu widzenia buddyzmu jest to książka bluźniercza, to filozofią buddyjską się inspiruje. Na serio, o ile można w przypadku dyskordianizmu mówić o czymś takim. ;) W dyskordiańskich tekstach za osnową absurdalnego poczucia humoru można zobaczyć w cieakwy, postmodernistyczny sposób wyrażony pogląd na konstrukcję świata. Tak więc nie bądźcie tak negatywnie nastawieni do dyskordian - to nie tyle wyśmiewanie religii, co postmodernizm...

poza tym, czym dłużej czytam waszą stronę, tym bardziej mam ochotę wam dać radę: uśmiechnijcie się, więcej poczucia humoru :)

oto słowo Pani

www.youtube.com/watch?v=Oiq7ZPG_jp0

"Ale mają jedną zasadniczą wadę z naszego punktu widzenia: jeśli chodzi o system wartości, są bardziej chrześcijańscy od katolickiego papieża!"

Tutaj wpadacie w kolejny niestety, europocentryczny schemat. Założyliście, że istnieją tylko ateiści ze społeczeństw kulturowo chrześcijańskich. Tymczasem są też ateiści postbuddyjscy, postislamscy oraz posthunduistyczni. Nie spotkaliście się z nimi głównie z przyczyn bariery językowo-społecznej (mało japończyków zna język anagielski w tym stopniu, żeby prowadzić dskusje światopoglądowe na forach, mało irańczyków ma możliwość i znajomość jezyka pozwalając głosić w Internecie poglądy za które w ich kraju kara się śmiercią) jednak wasza krytyka nie odnosi się do nich. Sami chrystianizujecie ateizm. Więcej - jako neopoganie, zwolennicy filozofii Nietzschego, nie wyszliście także poza krąg filozofii zachodu; owszem, Nietzsche próbował zredefiniować system wartości Europy bez chrześcijaństwa, ale przy tym był na wskroś niemiecki, a więc europejski. Nie jest więc to tak do końca uwolniona filozofia jak próbuje być.