Konflikty

Rutilius

Działalność Jezusa w Galilei nie wzbudzała wokół wyłącznie zachwytów. Zdarzało się niewątpliwie, że spotykał się z krytyką. Jakie były powody tej krytyki?

Ewangelie przekonują, że głównym ich tematem był szabat, oprócz tego utrzymywanie kontaktów z grzesznikami oraz przypisywanie sobie przez Jezusa nadmiernej władzy. Mamy dla przykładu "sekwencję konfliktów" z Mk2.1-3.6, składającą się z nastepujących fragmentów: Uzdrowienie paralityka - konflikt o odpuszczanie grzechów, powołanie celnika, dyskusje o poszczeniu, konflikt o łusskanie kłosów w szabat, uzdrowienie w szabat w synagodze. Całość kończy się zdaniem: A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Poszczególne opowieści zawierają w sobie szereg nieprawdopodobieństw czy to w okolicznościach czy w nieproporcjonalnej reakcji na zachowania Jezusa. W pierwszej historii Jezus powiada Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy - tryb jest bierny, nie przypisuje sobie żadnej władzy. Tymczasem oskarżony jest o bluźnierstwo! Co najwyżej można by się oburzyć na zbytnią pewność siebie - skąd on to wie? Przypomina to skądinąd reakcje na dzialalność Honiego, o którym również uważany był za pozostającego w wyjątkowo bliskich kontaktach z Bogiem, jego pewność siebie, co do znajomości boskiej woli wprawiała w oburzenie pobożnych, ale nikt nie śmiał zarzucić mu bluźnierstwa! Prawdopodobnie i w tym przypadku mamy - jak to nazywa Sanders - retroprojekcję. Oskarżenie o bluźnierstwo pojawiło się dopiero później, w czasach, gdy uczniowie wywyższyli Jezusa do boskiej godności. W tym momencie jest to nieprawdopodobne - z tego przynajmniej powodu.

Historie o szabacie są równie nieprawdopodobne - co zauważył już Oribasios. Jezus nigdzie nie zasugerował, że szabatu nie należy świętować. Co najwyżej dyskutował nad jego zakresem - co wolno, czego nie wolno. Jak zauważa Sanders tego typu dyskusje były czymś normalnym, a różnica między opinią Jezusa a jego żydowskiego otoczenia nie była większa, niż między poszczególnymi frakcjami religijnymi, a nawet w ramach samej frakcji faryzeuszy, a mimo to nie zabijano się z tego powodu. Podobnie zresztą ma sie sprawwa, jeśli chodzi o oskarżenie o niemycie rąk przed posiłkami (Mk7.1) - znowu oskarżeni sa uczniowie, a nie sam Jezus, co sugeruje retroprojekcję. Co ważniejsze: w czasach Jezusa zdecydowana większość Żydów nie myła rąk, wielu myło ręce tylko przed posiłkiem szabasowym, ale bardzo niewielu wymagało od siebie mycia rąk przed każdym posiłkiem.

Zupełną fikcją jest opowieść zamykająca sekwencję w rozdziale Mk 3. Uzdrowienie człowieka w synagodze miało być powodem do podjęcia decyzji o zamordowaniu Jezusa. Tylko, że uzdrowienie - w takiej formie jak jest przedstawione, samym słowem - w żaden sposób nie naruszało szabatu! Co innego, gdyby Jezus zabawił sie w fizjoterapeutę i zaczął delikwenta intensywnie masować, albo sporzadził jakąś miksturę - te czynności faktycznie były uznawane za pracę i jako takie zakazane. Ale nie mówienie! Co najwyżej faryzeusze, jeśli tam jacyś byli, mogli stwierdzić, że Jezus jest kiepskim dyskutantem, pyta: Co wolno w szabat:... Życie ocalić czy zabić?, podczas gdy życie tego człowieka nie było zagrożone.

Innymi słowy - powyższe sytuacje absolutnie nie mogły prowadzić do konfliktu w czasach Jezusa - są retroprojekcją z czasów, gdy pierwotny kościół, składający się w większości z byłych pogan zaczął mieć problemy z szabatem.

Do realnego konfliktu mogłaby prowadzić natomiast wypowiedź Jezusa Mk7.18-19 nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Mogłaby, gdy faktycznie miała miejsce oraz gdyby oznaczała to, co sugeruje Marek: Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. Po pierwsze więc, według Sandersa w retoryce żydowskiej formuła "nie coś tam coś tam, ale coś tam" nie jest formułą alternatywną: Chodzi o zwrócenie akcentu na coś, niedostrzeganego dotąd, ale niekoniecznie oznacza zanegowanie pierwszego członu sekwencji. Tak jak w stwierdzeniu z Listu Arysteasa, gdy pisze on Żydzi oddają cześć Bogu nie przez krwawe ofiary, ale przez czystość serca. Formuła ta oznacza wię nie tylko. Po drugie autorytetywne orzeczenie przez Jezusa, że wszystkie pokarmy są czyste było faktyczną herezją i powinno wzbudzić żarliwy sprzeciw wszystkich słuchaczy, wtedywłaśnie powinni sie zebrać i coś z Jezusem zrobić - tymczasem nic się nie dzieje. Jezus spokojnie przechodzi od kolejnego miasta. Po trzecie, gdyby faktycznie Jezus już za życia odwołał prawo dotyczące żywności, zupełnie niezrozumiałe stają się relacje autora Dziejów Apsotolskich o tym, jak to Piotr potrzebował bezpośredniego wezwania z nieba, a i wówczas miał wątpliwości. Wskazuje to, że w kościele pierwotnym nikt nie pamiętał o tym, że Jezus zdjął te zakazy - wtedy powołano by się własnie na jego autorytet. Po czwarte wreszcie - co bedzie może trzeba jeszcze szerzej udowodnić - Jezus nigdzie nie występował wprost przeciw prawu: nakazał oczyszczonemu paralitykowi złożyć w świątyni ofiarę (uznawał więc wartośc ofiar i świątyni), uznawał szabat, choć mógł mieć swoje poglądy na temat tego, jak dalece ma ograniczać ludzi, wielokrotnie uznawał wartość Tory i Proroków. - zwłaszcza to ostatnie jest istotne. Skoro uważał, że Tora została dana Mojżeszowi przez Boga, to nie mógł wprost przeciw niej wystepować. Co najwyżej - jak większość faryzeuszy - dyskutował na temat właściwej jej interpretacji. Tymczasem prawo pokarmów jest sformułowane całkiem jednoznacznie - tu nie ma co interpretować, a przynajmnie nie jest interpretacją stwierdzenie, że wszystko jest czyste, skoro napisano, że coś czyste nie jest.

Jedynym elementem w tych opowieściach, który brzmi wiarygodnie jako powód sprzeciwu wobec Jezusa jest jego stosunek do grzeszników. Najpierw trzeba wyjaśnić, że grzesznik, to nie tyle ten, kto popełnia czasem jakiś grzech, ale ktoś, kto z racji stylu życia trwale znajduje się poza żydowskim prawem. W ewangeliach pojawiają się w zasadzie dwie kategorie takich ludzi: prostytutki i celnicy. Ci ostatni dzierżawili różne publiczne opłaty, dzieki czemu, po spłaceniu kwot, do jakich byli zobowiązani, resztę chowali do kieszeni. Byli powszechnie znienawidzeni z racji tego, że często stosunkowo zdarzało się zdzieranie przez nich z delikwentów ostatniej koszuli. Ewangelicznyni przykładami takich postaci są Zacheusz oraz Levi (u Mateusza występuje jako Mateusz). Stosunek do owych grzeszników wyraża też przypowieść o zagubionej owcy. Większość interpretuje ją w duchu Łukasza. On kończy ją stwierdzeniem: Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. A przecież przypowieść nie jest o nawróceniu! Brzmi ona tak: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona. To nie owca wraca do owczarni, pokutuje i wtedy jest przyjęta, ale pasterz szuka jej i bierze w ramiona. Gdyby było tak, jak sugeruje Łukasz, że Jezus udawał się do grzeszników by im głosić kazania o nawróceniu, którz czyniłby mu z tego zarzut? Przecież tak robił Jan Chrzciciel, a Jezusa oskarżano własnie, że nie jest jak Jan Chrzciciel. Nie zarzucano mu, że nawraca grzeszników, ale że jada z grzesznikami. Postawę Jezusa wyraża właśnie przytoczona przypowieść. Sanders powiada, a ja się z nim zgadzam, że Jezus chodził do grzeszników i mówił "God loves you" i niezależnie od tego czy się nawrócą czy nie, może wpóścić ich do Królestwa - pod jednym warunkiem - zaakceptują jego, Jezusa. To właśnie, że uważał, że jego własna misja jest wazniejsza od rutynowego przestrzegania prawa, a nie, że uważał, ze prawo jest nieważne, że zostało zniesione - drażniło słuchaczy.

Opracowanie:

Sanders, The Historical Figure of Jesus, rozdział 14.

Total votes: 217