Bitwa o Korynt

Zaratustra

Gmina w Koryncie wydaje się wyjątkowa. Paweł przybył tam po porażce w Atenach. Związał się zawodowo z małżeństwem Akwillą i Pryscyllą, jednymi z żydowskich rzemieślników wygnanych przez Klaudiusza z Rzymu, którzy, jak się wydaje, zatrudnili go we własnym interesie. Dzieje Apostolskie relacjonują wydarzenia, jakby właśnie tam po raz pierwszy Paweł zwrócił się ze swą ewangelią do pogan po niepowodzeniu w synagodze. Działał tam przez półtora roku odnosząc spore sukcesy. Wzbudziło to z czasem sprzeciw żydów, którzy oskarżyli go, że „namawia ludzi, aby czcili Boga niezgodnie z Prawem” (18,13). Władze rzymskie nie dały się wplątać w tę teologiczną sprzeczkę. W każdym razie sytuacja zaczęła robić się nieprzyjemna, w związku z czym Paweł udał się do Efezu. Wówczas zaczęły dochodzić go niepokojące wieści o sytuacji w Koryncie. Udał się tam, ale – jak powiada Langkammer „był tam krótko z powodu powstałych trudności” (Ln:167). Sytuacja musiała być dramatyczna, Paweł pisze z Efezu do którego wrócił tzw. „List we łzach” - zaginiony pierwszy list do Koryntian (obecny 1Kor powstał wkrótce potem). Sam fakt zaginięcia tego pierwszego listu sugeruje, że nie odniósł on spodziewanego skutku. Stąd powstaje kanoniczny Pierwszy list do Koryntian. Po zamieszkach w Efezie Paweł udaje się do Jerozolimy, tam właśnie lokalizując źródło tendencji, które zagrażały rezultatom jego wieloletnich starań. Po drodze – wiodącej przez Macedonię – usiłuje umocnić swa pozycję. Pisze wówczas Drugi list do Koryntian – pierwszy widać nie zażegnał dość skutecznie konfliktowi.

Walka Pawła o wpływy w Koryncie doskonale ukazuje sposób jego działania i mechanizmy kształtujące pierwotne chrześcijaństwo.

Poza tym, że owieczki Pawła poluzowały dyscyplinę, jak donieśli mu jego agenci (ludzie Chloe), pojawiły się, jak się dowiadujemy na początku listu, podziały. Co gorsza pojawiły się zarzuty, które kwestionowały prawo Pawła do nazywania się apostołem!

Pawła obrona pełna jest retorycznych chwytów, tak że trudno nawet dociec jakie konkretnie było stanowisko jego oponentów, jakimi argumentami się posługiwali ani kim oni byli.

Paweł broni swego prawa do nazywania się apostołem (1Kor 9,1-3), potem następuje rozumowanie, które może na pierwszy rzut oka wydawać się niezrozumiałe, nie związane z tematem, acz na tyle oczywiste, że przekonujące. Paweł wychodzi od banału, że każdy kto pracuje zasługuje na zapłatę, on pracuje, a jednak wzbrania się od przyjęcia zapłaty. Jest zatem bardzo szlachetny, czyż nie? A jednak cóż to ma wspólnego z prawem do nazywania się apostołem? Dlaczego zatem oponenci zarzucają mu, że postępuje „według ciała” (2Kor10,2), czy ma to coś wspólnego z pierwszym zarzutem? Aby uchwycić sens tych zarzutów i Pawłowej obrony, musimy zapytać, co to znaczy być apostołem. Zapytać nie samego Pawła – łatwo przewidzieć, że dostarczyłby nam takiej definicji, którą sam by spełniał – ale tego, który apostołów posłał.

Oto, co sam Galilejczyk zalecał swym uczniom: Łk 10,3-11

Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. (wyr. - Zar.)

Dlaczego Jezus zabrania noszenia ze sobą trzosu i torby? Dlaczego każe apostołom objadać swych gospodarzy? Będzie to zrozumiałe, dopiero w świetle następujących wypowiedzi:

Mt 8:20 Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. (wyr. - Zar.)

Mt6:25-34 Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. (wyr. - Zar.)

Jezus domaga się od apostołów, aby go naśladowali – w zawierzeniu opatrzności Boga: mają się na nią zdać, nie polegając na sobie. Nie zabieranie ze sobą pieniędzy ma dowodzić ich heroicznej wiary, odwagi, poświęcenia. To utożsamienie z Jezusem potwierdza też następująca wypowiedź:

Mt10:40-42 Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

Ewangelia Marka kończy się też (dodanym później) zaleceniem misyjnym, a ono zawiera zapewnienie, iż osobom posiadającym wiarę „znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.” (Mk16:17-18)

O tym, że zalecenie heroicznego zawierzenia funkcjonowało jeszcze długo świadczy tekst Didache, pismo powstałe pod koniec I wieku w Syrii (11:4-6) , które powiada: „Każdego apostoła, który do Was przychodzi, przyjmujcie jak samego Pana. Nie zostanie on u was jednak dłużej niż dzień jeden, a gdyby zaszła potrzeba, jeszcze i drugi. Jeśli zostanie trzy dni, jest to fałszywy prorok. Gdy ów apostoł będzie odchodził, dajcie mu tylko chleba na drogę; jeśli zażąda pieniędzy, jest to fałszywy prorok. I dalej: w 8-9. „Nie każdy, kto mówi pod natchnieniem Ducha, jest prorokiem. Jest nim tylko wtedy, gdy żyje na sposób Pana. Tak więc po sposobie życia można poznać proroka prawdziwego i fałszywego. ” (wyr. - Zar.)

Apostołowie wychowani na takim etosie trafili ostatecznie do Koryntu, spotkali się z tamtejszymi chrześcijanami i słuchają: nauczał nas apostoł Paweł. Apostoł? Sprawdźmy zatem według Jezusowych kryteriów, czy to prawdziwy, czy fałszywy apostoł: jak się zachowywał? Utrzymywał się z pracy własnych rąk? A zatem nie miał dość wiary, by zawierzyć Bogu, żył według ciała. Zamiast jak nauczał Jezus, ogłosić ewangelię o królestwie Bożym i iść dalej Paweł osiadał w założonych przez siebie kościołach znacznie dłużej niż kilka dni, w Efezie mieszkał nawet kilka lat.

Naturalnie wpływ tych wędrownych apostołów na Pawłowe gminy był krótkotrwały, jako, że mieli przykazane iść dalej, mogli co najwyżej zasiać wątpliwości, ale trudno im było faktycznie przejąć władzę nad wspólnotami. A jednak ich autorytet musiał być ogromny, a argumenty mocne, skoro w kilka dni byli w stanie podważyć wielomiesięczny trud Pawła. Nic dziwnego, że Paweł zaprzągł do walki wszelkie swe zdolności retoryczne, erystyczne, wszelkiego rodzaju argumenty nie wykluczając

  1. groźby „ ja was proszę: żebym nie musiał odwołać się do tej surowości, na jaką zamierzam się zdobyć względem tych, co sądzą, że postępujemy według ciała.”, „ i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi z gotowością ukarania każdego nieposłuszeństwa, kiedy już wasze posłuszeństwo stanie się doskonałe.” (2Kor10,2, 5-6).
  2. udawanej pokory czy skromności za którą podążają przechwałki, maskowane dalszymi wyrazami pokory: „Jeżeli trzeba się chlubić - choć co prawda nie wypada - przejdę do widzeń i objawień Pańskich. Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty - czy w ciele - nie wiem, czy poza ciałem - też nie wiem, Bóg to wie - został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek - czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, /też nie wiem/, Bóg to wie - został porwany do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać. Z tego więc będę się chlubił, a z siebie samego nie będę się chlubił, chyba że z moich słabości. Zresztą choćbym i chciał się chlubić, nie byłbym szaleńcem; powiedziałbym tylko prawdę. Powstrzymuję się jednak, aby mnie nikt nie oceniał ponad to, co widzi we mnie lub co ode mnie słyszy” (1Kor12,3-6).
  3. czy oszczerstwa, jak inaczej nazwać notoryczne nazywanie swoich przeciwników fałszywymi apostołami? - np. tu „Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości.” (2Kor11:13-14)

Ale argumenty pozostają argumentami, niezależnie jak głośno się krzyczy, czy jak zdyskredytuje oponentów. Jak Paweł odpiera zasadniczy argument, że nie żyje na sposób apostołów? Tu dopiero objawia się perfidny geniusz Tarsanina. Przywołuje cytat z Jezusa: 1Kor1:14„Tak też postanowił Pan, ażeby ci, którzy ewangelię zwiastują, z ewangelii żyli.” Użyte w oryginale słowo zawiera znaczenia mocniejsze niż w polskim tłumaczeniu διεταξεν: oznacza rozporządzać, dawać wskazania, polecać, nakazywać komuś coś. W tłumaczeniu angielskim mamy commanded. Tak, czy inaczej, jak powiada Theissen:

to nie apostolski przywilej ale powinność, nie przykazanie, by wspólnoty wspierały swych apostołów, ale zobowiązanie misjonarzy do praktykowania charyzmatycznego ubóstwa, ubóstwa które odrzuca regularne żebractwo, ale w zawierzeniu na własnym społecznym statusie jako „apostoła” , „proroka” itd., czyni kogoś zależnym od wielkoduszności innych, której nie można kalkulować na zapas. Stąd odrzucenie przez Pawła „przywileju” wsparcia może być postrzegane w inny sposób: można wnieść oskarżenie, że świadomie wymiguje się od niezbędności charyzmatycznego ubóstwa, i ta jego praca jako rzemieślnika objawia brak zawierzenia Bogu, który również zaspakaja materialne potrzeby swych misjonarzy” (Th:43) (wyr. - Zar.).

Paweł genialnie postawił zdanie Jezusa „na głowie” (Th:44) przy pomocy sprytnie dobranych fragmentów ze Starego Testamentu: przywołał na przykład wołu (9:9-11) czy kapłanów (9:13). Ale apostołowie nigdy nie byli rozumiani jako kapłani, ani jako najemni pracownicy! Z socjologicznego punktu widzenia apostołowie należeli do przeciwnej niż kapłani kategorii autorytetów religijnych, bliżej im było do proroków kontestujących zastany porządek i przeciwstawiających mu swój oparty na nadprzyrodzonym powołaniu autorytet.

Widzimy już, że - z punktu widzenia samych zaleceń Jezusa, to Paweł był - jak powiada Didache - fałszywym apostołem, a nie ci, którym on to najbezczelniej zarzuca. Nasuwa się kolejne kluczowe pytanie: Kim byli jego przeciwnicy w Koryncie?

W 2kor11:19 Paweł nazywa ich głupcami, biorącymi Koryntian w niewolę(zapewne niewolę Prawa), objadającymi ich (czyli żyjącymi zgodnie z etosem misjonarzy), traktującymi ich z góry czy nawet policzkującymi. Z tego fragmentu wiemy także, że byli to Hebrajczycy, Izraelici, potomkowie Abrahama i słudzy Chrystusa. Wszystko to wskazuje na chrześcijan pochodzących z judaizmu, prawdopodobnie przybyłych z Palestyny, pierwszą generację. Paweł sprytnie się zabezpiecza przed ich wpływem podczas swej nieobecności pisząc przestrogę: „przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którąście przyjęli” (2 Kor 11,4 ). Proste i genialne: jak poznać czy apostoł naucza prawdy - naucza tego, co ja was nauczałem.

Początek I listu do Koryntian zawiera wzmiankę o głównych stronnictwach, na jakie rozpadała się gmina po wyjeździe Pawła i pojawieniu się owych apostołów: „każdy z was powiada: Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy” (1:12). Czyżby przeciwnikiem Pawła był sam Piotr, Kefas? Trudno to stwierdzić z całą pewnością, w tym wypadku można dość bezpiecznie przyjąć, że ludzie z nim związani, jak to będzie można zobaczyć wyraźniej przy okazji konfliktów o Galację czy Antiochię. Podobnie w II Kor, gdzie również mowa o wędrownych apostołach.

Sytuacja Pawła jest skomplikowana: z jednej strony ewidentnie wchodzi w konflikt z Jerozolimą, zwolennikami tradycyjnego etosu apostolskiego i pierwotnego nauczania Jezusa, z drugiej, to właśnie stamtąd czerpie swój autorytet. Z jednej musi za wszelką ceną dopisać się do listy autentycznych apostołów Chrystusa, z drugiej zdyskredytować ich nauczanie. Pierwsze uczynił stale podkreślając pochodzenie swej wiedzy z objawienia, sytuując to objawienie na równi z tym, które otrzymali apostołowie, co ostatecznie uczynił dopisując się do pierwszego chrześcijańskiego credo z typowym dla niego mieszaniem fałszywej uniżoności z tupetem (1Kor15,3-9):

„Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży.”

Paweł za każdym razem używa tego samego słowa - ukazał się - choć on swoją wizję miał mieć już po wniebowstąpieniu Jezusa, a zatem teoretycznie powinna mieć inną naturę.

Ale jak wyjaśnić owieczkom, że różni apostołowie tego samego Chrystusa nauczają czegoś przeciwnego, zwłaszcza – jak zobaczymy – jeśli chodzi o przestrzeganie żydowskiego prawa? Nic dziwnego, że sytuacja dojrzewała do konfrontacji, która została później nazwana – pierwszym soborem jerozolimskim.


Inspirowane przez: Gerd Theissen, Legitimation and Subsistence: An Essay on the Sociology of Early Christian Missionaries.

 

Total votes: 115