prześladowca Kościoła

Rutilius

W świetle tego, co powiedzieliśmy o Pawle dotąd, a mianowicie, iż według wszelkiego prawdopodobieństwa nie był on faryzeuszem wykształconym w żydowskich pismach kanonicznych przez mędrca Gamaliela, nie pochodził z pokolenia Beniamina, nie był najprawdopodobniej obywatelem miasta Tarsu (albo nie był Żydem) nieuchronnie dochodzimy do pytania, kim był Paweł?

Kwestią, co do której zgadzają się zarówno jego własne listy jak i Dzieje Apostolskie, jest to, że był prześladowcą kościoła. A jednak co do jego motywacji i konkretnej roli w tych prześladowaniach nie ma pełnej jasności.

Paweł wprowadzony jest przez Łukasza na scenę przy okazji śmierci Szczepana. Aby jednak wyjaśnić kim był Szczepan i dlaczego zginął, musimy cofnąć się jeszcze trochę w czasie by opisać sytuację gminy jerozolimskiej. Sposób w jaki opisuje ją Łukasz daleki jest od kronikarskiej rzetelności, jego relacja przypomina raczej lapidarne wspomnienia starego człowieka, który przywołuje w pamięci „stare dobre czasy”. Tak oto zrodził się mit „kościoła pierwotnego”: Dz 4:32-35

„Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze /uzyskane/ ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.”

Oczywiście następująca potem historia Ananiasza i Safiry, którzy padli martwi, gdyż nie przekazali absolutnie całego majątku apostołom burzy nieco ten idylliczny obraz.

Kolejny fragment Dziejów (rozdz.5,13-14) podaje: „ Trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał. Coraz bardziej też rosła liczba mężczyzn i kobiet, przyjmujących wiarę w Pana.” Fragment ten sugeruje czysto lokalny (Judeo-palestyński) skład pierwszego kościoła (jak inaczej rozumieć dystans „obcych” a jednocześnie wzrost liczby wyznawców?) i utrzymywanie się przez niego związku z judaizmem – apostołowie ciągle nauczali w świątyni nie napotykając sprzeciwu – do czasu. Podobnie jak w przypadku Jezusa sprzeciw nastąpił ze strony władz arcykapłańskich i stronnictwa saduceuszy, którzy już w rozdziale 4 usiłowali ograniczyć działalność Piotra i Jana, natomiast faryzeusze w osobie swego lidera – Gamaliela – wystąpili w jego obronie. Oznacza to, że wówczas również ruch Jezusa nie odróżniał się pod względem teologicznym od faryzeuszy, że podobnie jak w przypadku samego Jezusa – stanowił jedynie zagrożenie dla władzy arcykapłana i/lub porządku w mieście. Tym niemniej sympatia ludu i faryzeuszy do apostołów musiała być na tyle znaczna, że saduceusze pozostali bezsilni patrząc, jak w świątyni upowszechniane są idee Jezusa (w.42) pod tym swoistym parasolem ochronnym (w.26).

Kolejny rozdział rozpoczyna się od relacji o podwójnym konflikcie. Jak zauważono, Łukaszowi szczególnie zależy na budowaniu obrazu jedności i stąd wszelkie konflikty redakcyjnie łagodzi i umniejsza ich znaczenie (por. Gn:46), dlatego też musimy się im możliwie blisko przyjrzeć. Pierwszy konflikt miał miejsce między dwoma stronnictwami w łonie Kościoła: hellenistami a Hebrajczykami. Naturalnie w pierwszym przypadku chodzi tu o Żydów z diaspory. Jak powiada Gnilka: „Różnica między Hebrajczykami i hellenistami sprowadza się w istocie rzeczy do języka. Hebrajczycy, przynajmniej w swej masie, nie rozumieli języka greckiego, helleniści natomiast nie rozumieli po hebrajsku, ewentualnie po aramejsku. Pociągało to za sobą nieuchronnie oddzielne sprawowanie liturgii” (Gn:46) O co poszło? Dzieje przedstawiają, jakby chodziło o pieniądze: „wszczęło się szemranie hellenistów przeciwko Żydom, że zaniedbywano ich wdowy przy codziennym usługiwaniu”. Dwunastu postanowiło zrzucić ze swych barków uciążliwe obowiązki organizacyjne i zaleciło wybór osobnego gremium, które zajęłoby się „obsługiwaniem stołów”. Nie jest do końca jasne, do kogo się z tym poleceniem zwrócili – czy do całości gminy, czy do stronnictwa hellenistów. Gnilka skłania się do tej drugiej opcji sugerując, że tym samym „grupa hellenistów otrzymuje własne kościelne kierownictwo” (Gn:46). Zauważa, że wszyscy mają greckie imiona i za wyjątkiem prozelity (nawróconego z pogaństwa) Mikołaja są Żydami. Tym samym nie zgadza się, aby ich rolę sprowadzić wyłącznie do usługiwania wdowom (Gn2:337-338).

Różnice między stronnictwami najprawdopodobniej nie sprowadzały się do kwestii ekonomicznych. Nie dowiemy się o nich wprost od Łukasza, ale świadczy o tym dalszy rozwój wypadków – drugi konflikt. Dzieje relacjonują, że przywódca gremium siedmiu (nie wiadomo, czy faktycznie był przywódcą, czy urósł do takiej rangi post mortem) wszedł w konflikt z reprezentantami kilku synagog skupiających przybyszów z diaspory. Były to synagoga zwana libertyńską (nie od poglądów moralnych, ale stąd, że składała się uprowadzonych przez Pompejusza do Rzymu Żydów a potem wyzwolonych), synagoga Cyrenejczyków i Aleksandryjczyków, a również z Cylicji i Azji. Wzmianka o synagodze cylicyjskiej, do której przynależał najprawdopodobniej Paweł jest o tyle istotna, że Łukasz o nim nie pisze. Czyżby nie brał jeszcze udziału w tym sporze?

Dalszy opis wypadków jest w najwyższym stopniu problematyczny. Mamy podstawionych oskarżycieli, przesłuchanie przed Wysoką Radą, płomienną mowę Szczepana i nieokiełznany wybuch wściekłości prowadzący do ukamienowania. Mamy tu jednak nie tyle proces sądowy, co jego parodię, nie mającą nic wspólnego z tym, co działo się w Sanhedrynie, nie ma to nic wspólnego z tym, o co chrześcijanie zwykle oskarżali żydów – nadmierną skrupulatność w przestrzeganiu prawa. Kluczem do całej sceny jest proces wcześniejszy: znana nam z ewangelii synoptycznych scena przesłuchania Jezusa, która do obecnej wykazuje szereg analogii: tutaj również mamy podstawionych oskarżycieli, zarzut brzmi w zasadzie identycznie, tutaj również oskarżony zostaje skazany nie za przestępstwo, o które został oskarżony, ale za to, co powiedział w trakcie procesu. W obu wypadkach zarzut ma sens tylko w uszach saduceuszy – zburzenie świątyni i zbudowanie nowej nie było niczym zaskakującym w wykonaniu posłanego przez Boga Mesjasza. Niestety, inaczej niż w przypadku Jezusa, nie dysponujemy alternatywną wersją historii (tam bardziej wiarygodny opis przedstawia – poniekąd paradoksalnie – Jan). Nie wiemy więc, czy faktycznie tak brzmiało oskarżenie, czy zostało przekopiowane z „procesu” Jezusa. Powszechnie przyjmuje się raczej, że mamy do czynienia z linczem, a nie egzekucją (Gn2:340).

Mowa Szczepana jest tak dalece dziwaczna, że nawet Gnilka przyjmuje, iż jest „efektem zabiegów redakcyjnych Łukasza”. W przeważającej części (przez pierwsze pięćdziesiąt wersów) składa się bowiem z przytoczenia historii Żydów, którą wszyscy słuchacze doskonale znali, i akceptowali jej wymowę teologiczną. Potem ni z gruszki ni z pietruszki Szczepan, w ostatnich trzech wersach przechodzi do zaskakującego ataku: „Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy! Któregoż z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? Pozabijali też tych, którzy przepowiedzieli przyjście Sprawiedliwego, którego wy teraz staliście się zdrajcami i mordercami, wy, którzy otrzymaliście zakon, jak wam go dali aniołowie, a nie przestrzegaliście go”.

Co należałoby myśleć, o oskarżonym, który postawiony przed sądem zaczyna: „W 966 roku pierwszy historyczny władca Polski, Mieszko, przyjął chrzest. Prowadzili walki z Niemcami, Czechami i Rusią Kijowską...” i tak ciągnie aż do insurekcji kościuszkowskiej by w ostatnich zdaniach wulgarnie naubliżać sędziom? Przyjmijmy zatem wersję życzliwą dla Szczepana – on sam był zdrowy na rozumie, a mowa jest to czystym wymysłem Łukasza, podobnie jak cały proces.

Wiemy tylko, że zaistniał jakiś konflikt nie tylko między Hebrajczykami a hellenistami, ale również między hellenistami, a innymi żydami z diaspory. Maccoby uważa, że konflikt miał podłoże polityczne – uczniowie z diaspory byli bardziej zdeterminowani by siłą wprowadzać królestwo Boże na ziemi i kontynuować dzieło Jezusa, podczas gdy Hebrajczycy chcieli to zostawić na moment przyjścia mesjasza. Faktycznie, w trakcie powstania Bar Kohby, gmina jerozolimska pozostała niezaangażowana czekając na powrót swojego mesjasza. Dlaczego jednak helleniści mieliby być bardziej radykalni?

Zadziwiający jest dalszy rozwój wypadków: po ukamienowaniu Szczepana miały wybuchnąć prześladowania, skierowane jednak we wszystkich, tylko nie w apostołów, którzy spokojnie działali sobie w Jerozolimie (Dz 8,1)! Gdyby prześladowanie miało uderzyć w chrześcijan jako takich, (Łukasz pisze „wszyscy oprócz apostołów), byłoby zupełnie niezrozumiałe. Gdy chcemy tępić jakiś ruch zaczynamy od liderów (strategia: uderz w pasterza). Chyba, że przyjmiemy, iż prześladowania były dalszym ciągiem sporu z hellenistami, uderzały wyłącznie we frakcję hellenistów i to ona uległa rozproszeniu (potwierdza to opowieść o jednym z siedmiu – Filipie z 8 rozdziału).

W tym kontekście pojawia się Paweł (pod imieniem Szaweł czy Saul). Najpierw jako młodzieniec, który pilnuje szat kamieniujących Szczepana (7:58), potem jako niemal główny prowodyr prześladowań.

Jaka była faktyczna rola Pawła? Łukasz opisuje ją następująco: „A Saul również zgadzał się z tym zabójstwem” (8:1). „A Saul tępił zbór; wchodził do domów, wywlekał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia” (8:3). Zdanie to zastanawia. Łukasz, a i sam Paweł przedstawia swą rolę jako spontaniczne działanie kierowane gorliwością religijną, określając Pawła od pierwszej sceny jako młodzieńca umniejsza jego rolę i odpowiedzialność za śmierć Szczepana. Ale czy zwykły obywatel może sobie tak wkraczać do cudzych domów, wywlekać mieszkańców i zamykać ich w więzieniu? Ewidentnie Paweł nie działał na własną rękę, musiał mieć do tego odpowiednie pełnomocnictwa. Dwa pytania się narzucają: Kto go inspirował? Kto mógł odpowiednią władzą zalegalizować tego typu poczynania? Na pierwsze pytanie uzyskamy odpowiedź posługując się metodą policyjną: skoro Paweł odmawia uczciwej odpowiedzi, poślijmy za nim „ogon”, płatny zbir po wykonaniu zlecenia zwykle wraca zameldować swemu pracodawcy. Do kogo udał się Paweł? Naszym „ogonem” jest Łukasz. Melduje nam:

A Saul, dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy. (Dz 9:1-2)

Na drugie pytanie uzyskujemy taką samą odpowiedź: to arcykapłan odpowiadał przed rzymskim namiestnikiem za utrzymanie porządku, to on dysponował własnym oddziałem straży świątynnej, której używał do tłumienia rozruchów czy aresztowania prowodyrów (jak w przypadku Jezusa). Wiemy również, że to on i jego stronnictwo jako jedyne miało powody, by nie darzyć sympatią uczniów Jezusa.

Wszystko staje się zatem jasne jeśli przyjmiemy, że Paweł działał jako funkcjonariusz świątynnej straży. W innym świetle stawia to śmierć Szczepana: wiele wskazuje na to, że była ta egzekucja samowolną akcją arcykapłana. Zauważmy, że odpowiada to dokładnie przebiegowi wypadków, jakie relacjonuje Józef Flawiusz, gdy opisuje samowolne => ukamienowanie Jakuba, brata Jezusa .

Czy rzeczywiście Paweł był w tej sytuacji tylko młodzikiem, który przyglądał się jak inni wykonują mokrą robotę? Sam Łukasz w zdaniu „dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu” sugeruje, że nawet jeśli osobiście nie podniósł kamienia, to jednak całą duszą był z rzucającymi. Niewątpliwie obraz Pawła – mordercy byłby zbyt trudny do udźwignięcia dla czytelników, nawet w kontekście jego późniejszego nawrócenia. Fakt zaciągnięcia się Pawła na służbę u arcykapłana ostatecznie przekreśla prawdopodobieństwo jego wersji o swym "faryzeizmie". Arcykapłani byli saduceuszami i kolaborantami i choćby z tych dwóch powodów służba u nich musiała być w najwyższych stopniu haniebna dla każdego faryzeusza.

Oczywiście nie wyjaśnia to okoliczności, że prześladowania skierowane były wyłącznie w hellenistów. Sądzę, że warto rozważyć jeszcze jedną możliwość: może to, co Łukasz nazywa „wielkim prześladowaniem” może wcale takim nie było? Może przerzuca pojęcia ukształtowane w późniejszym czasie na dawniejszą epokę, a tymczasem była to tylko policyjna działalność oddziału Pawła, która przez przypadek natrafiła najpierw na hellenistę Szczepana? Może rozproszenie się hellenistów było po prostu, może nieco wymuszonym, ich powrotem do ojczyzn? Z drugiej strony Paweł kieruje się ich tropem, co wskazuje, że jednak z ta frakcją wiązał się szczególny antagonizm. Prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy, czym takim rozwścieczyli arcykapłana, ze gotów był posyłać za nimi agentów również poza swoim terytorium.

Total votes: 154